Pożegnaliśmy się z Kasią i chwilę później byliśmy w przestworzach.
*ok. 2 godziny później*
***Leo***
Jesteśmy w Londynie i od razu kierujemy się do hotelu, aby naszykować się na otwarcie trasy ,,AntiBullying". Cleo jest mega podekscytowana. Otwarcie tak samo jak zakończenie trasy, odbędzie się następująco:
1. Krótki koncert Bars and Melody.
2. Q&A z ambasadorami akcji.
3. Sprzedaż gadżetów + rozmowa z ludźmi.
4. Dyskoteka.
W hotelu zakwaterowaliśmy się- ja w pokoju z Charliem, a Cleo z ciocią Karen.
Później zaczęliśmy się szykować na imprezę. Ubrałem się w tą dobrze znaną czerwoną koszulę w kratkę i czarne, podarte rurki. Charlie ubrał szarą bluzę dresową i czarne jeansy. Musiałem jeszcze ułożyć włosy. Charlie nie miał z tym problemu, bo założył czapkę. Ułożyłem włosy i razem z blondynem czekaliśmy na Cleo. Wyglądała cudownie. Rozpuszczone włosy z podkręconymi końcówkami, małe kreski eyelinerem, arbuzowy błyszczyk, biały t-shirt z różowym napisem ,,LOVE" i różową spódniczke w kwiaty.
-Wow, wyglądasz... wow. - wydusiłem.
-Dziękuję Leondre, ty również robisz wrażenie.
-To idziemy? - zapytał Charles.
-Tak.
Cleoś oglądała nasz występ zza kulis. Chciałem dać z siebie wszystko. Ten koncert nie był tylko dla naszych fanów - on był dla ofiar przemocy. Dla ludzi, którzy przeżyli to samo co ja albo ciągle przeżywają. To smutne, ale właśnie dlatego chce z tym walczyć. Przejdźmy do sedna. Dostaliśmy brawa, wiwaty i inne rzeczy. To jest moje miejsce na świecie- ja, Charlie, scena, muzyka i fani, bo bez fanów nie ma mnie, Charliego, sceny, muzyki, nie ma koncertu.
Na Q&A szczerze odpowiedziałem na każde pytanie. Gdy wraz z Cleo sprzedawaliśmy gadżety, zawiodłem się trochę na fanach. Niektóre bambinos były niemiłe dla Cleo, ale i tak myślę, że się starały takie nie być ze względu na mnie.
Robiłem zdjęcia, rozmawiałem z ludźmi i świetnie się bawiłem. Poznałem jedną dziewczynę, ma na imię Dagmara. Wydawała się miła, ale nie powinienem oceniać ludzi znając ich zaledwie dwadzieścia minut. Powiedziała, że też idzie na imprezę. Fajnie.
***Cleo***
Niektóre bambinos są bardzo fajnymi dziewczynami, a niektóre... staram się tym nie przejmować. Dobrze się bawiłam. Leondre przedstawił mnie Dagmarze. Nie jestem zazdrosna. On jest moim chłopakiem i wątpię że zamieni mnie na fanke, którą zna zaledwie pół godziny. Poprawiłam włosy i błyszczyk, a następnie udałam się na dyskotekę. Była to impreza typowo dla ludzi w naszym wieku - głośna muzyka, światła, różne słodycze, soki i trochę alkoholu. Ale cóż, jak szaleć to szaleć. Nie było dużo osób, chociaż zależy, bo dla niektórych sto osób to dużo dla innych mało. Dla mnie mało, bo wcześniej na koncercie i gadżetach było kilka tysięcy osób.
Spotkałam tam starego znajomego - Michała. Był moim przyjacielem w podstawówce, ale później przeprowadził się do Nowego Yorku. Długo z nim rozmawiałam, ale potem poszłam potańczyć. Bawiłam się świetnie. DJ był super włączał same moje ulubione piosenki. Zastanawiałam się gdzie jest Leo. Już dwie godziny temu zaczęła się impreza. Chciałam do niego zadzwonić, więc wyszłam z sali i udałam się w stronę łazienki. Dzwoniłam miliard razy, ale nie odbierał. Trochę się zmartwiłam, gdzie on może być o tej godzinie? Zadzwoniłam do Charliego. Odebrał po trzecim sygnale. Powiedział, żebym czekała pod łazienkami i tam pogadamy bo na sali jest naprawdę głośno. Po chwili przyszedł.
-Hej, co chciałaś?
- Gdzie jest Leondre?
- Myślałem, że jest z tobą. Nie martw się, już go szukamy.
Nie musieliśmy długo szukać. Tuż za zakrętem zastaliśmy go z Dagą. Stali na końcu korytarza. Rozmawiali, ale... tak inaczej.
-Dagi. - mówił Leondre- Jesteś najpiękniejszą i najfajniejszą dziewczyną na świecie.- po tych słowach ją pocałował. Mi zebrały się łzy do oczu. Zerknęłam na Charliego. On pogłaskał moje ramię i spuścił wzrok. Znów spojrzałam na całuśników. Nie wiedziałam co zrobić. Byłam sparaliżowana.
Pojedyńcze łzy zamieniły się na deszcz łez. Nagle przybiegł Michał. Spojrzał na mnie, potem na Charliego, a następnie na Leo i Dagę.
-Zabiję cię -krzyknął, a Bars i jego towarzyszka odwrócili głowy w naszą stronę. -Jak możesz całować się z inną na oczach własnej dziewczyny?! Zdajesz sobie sprawę jaką krzywdę jej wyrządziłeś?!
-Masz jakiś problem?!- odezwał się brunet.
-Tak, bo Cleo to moja przyjaciółka! Nie pozwolę na to, żeby taki debil jak ty ją skrzywdził.
-Chodź i to powtórz! - krzyknął Devries i zaczął się bić z moim przyjacielem. Nie chciałam tego, więc podeszłam do Leondrego i złapałam go za przedramie.
-Leondre przestań bo jeszcze komuś się coś stanie! - w tym momencie on się odwrócił i od razu uderzył mnie pięścią w policzek, a ja wylądowałam na podłodze.
Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Charlie momentalnie podniósł mnie w stylu panny młodej i szedł w stronę wyjścia. Wtuliłam twarz w jego szyję i płakałam. Leondre naprawdę to zrobił. Jak on mógł? Nie znałam go od tej strony. Gdy podniosłam głowę zobaczyłam hotelowy pokój chłopaków. Blondyn ułożył mnie na łóżku i kazał mi poczekać. Po chwili wrócił z apteczką.
-Po co ci to? - zapytałam
-Krew ci leci. Mocno oberwałaś. Dobrze się czujesz, w sensie... fizycznie.
-Trochę mnie boli. Dlaczego Charlie? Dlaczego to zrobił?
-Odstawiam, że był pijany.
-Możliwe. Ale... kiedy całował się z Dagmarą, a potem mnie uderzył to... nie prędko mu wybaczę. Jeżeli w ogóle to zrobię.
-Rozumiem...
-Wiem, że jesteś jego przyjacielem, nie miej mi tego za złe.
-Jasne. Zranił cię, więc masz prawo być zła na niego.
Cały czas płakałam, a Charlie mnie uspokajał. No, przynajmniej próbował. Nie mogłam się pogodzić, że mój chłopak mnie tak zranił. W sumie... czy ja nadal chcę z nim być? Nie przeżyję tego, ale świadomość, że sam Leondre Devries mnie uderzył pięścią oraz, że całował się z inną po tym jak wyznał jej miłość jest jeszcze gorsza.
***Michał***
Gdy blondyn zabrał Cleo dopiero wtedy zauważyłem, że jej chłopak jest pijany. Ale... Dagmara? Nie, ona była na zdrowych zmysłach. Jeszcze się szczerzyła. Postanowiłem zadzwonić do Cleo, więc udałem się na zewnątrz. Pod drzwiami do niej wydzwaniałem i odebrała za trzecim razem.
-Halo? -powiedziała cicho.
-Cleo tu Michał.
-Tak wiem. Co chciałeś?
-Nie złość się na Leo. Po pierwsze był nietrzeźwy i nie robił tego specjalnie, a po drugie...
-Michał...
-Po drugie Daga go zmusiła. Ona tego chciała.
-Wiem, że to nie jego wina, ale jednak zrobił to. Wiesz, myślałam żeby zrobić z nim na razie przerwę. Muszę się po prostu pozbierać.
-Zrobisz jak uważasz. Słońce trzymaj się.
-Dzięki. Pa.
-Na razie.
Poszedłem do domu.
***Charlie***
Cleoś mi mówiła o tym co Michał powiedział przez telefon. Nie znam go, ale mu wierzę. Tak samo jak ona. Martwiłem się o brunetkę. Opatrzyłem jej ranę i zaprowadziłem do jej pokoju. Położyła się na łóżku i patrzyła w jeden punkt na suficie z kamienną twarzą. Co chwila zaczynała płakać, ale gdy ją uspokajałem przestawała. A potem znowu zaczynała i tak w kółko.
Tak około 1:25 zasnęła. Powiedziałem o całej sytuacji mamie i zadzwoniłem do Kasi. Chciałem sprawdzić gdzie jest Leo i znalazłem go w pokoju. Spał, więc wziąłem z niego przykład.
*Ranek*
Obudziłem się i od razu sięgnąłem po telefon, aby zobaczyć która godzina. 8:43. Wstałem, pościeliłem łóżko, łazienkowa rutyna, ubrałem się i poszedłem do pokoju mojej mamy i Cleo. Cleo spała, a moja mama już ubrana, ścieliła łóżko.
-I jak? - zapytałem
- Gdy poszedłeś, obudziła się gdzieś o drugiej i płakała ale szybko zasnęła.
-Mhm. Dobra, tyle chciałem wiedzieć. Powiesz jej, żeby przyszła, gdy się naszykuje?
-Dobrze.
Wróciłem do mojego pokoju. Brunet już nie spał. Usiadł na łóżku i się uśmiechnął.
-O ja... ale się nawaliłem. Nic nie pamiętam.
-No i szczerze ci powiem, że nie chciałbyś pamiętać.
-Robiłem głupie rzeczy?
-Yhm.
-Powiedz! - powiedział z zacieszem.
- Naprawdę chcesz wiedzieć?
-Tak!
-No więc... gdy się opiłeś, wyszedłeś z imprezy. Nie wiem co robiłeś, ale Cleo zaczęła się o ciebie martwić, więc chcieliśmy cię poszukać. Znaleźliśmy cię jak... mówiłeś Dagmarze, że ją kochasz i ją pocałowałeś. - z jego twarzy zniknął ten uśmiech - Ale to jeszcze nic. Przyjaciel Cleo, Michał, też widział całą sytuację i cię ochrzanił, a ty się wkurzyłeś i zacząłeś się z nim bić. Cleo tego nie chciała, więc złapała cię za przedramie i próbowała cię odciągnąć, ale ty...
- Co ja?! - przeraził się brunet.
- Ją uderzyłeś...
Po tych słowach chłopak schował twarz w dłonie.
-Co ja zrobiłem?! - spojrzał na mnie z zaszklonymi oczami - Charlie, ale ona wie, że byłem pijany?!
-Tak, wie. Ale mimo to, przeżyła to strasznie. Musiałem ją uspokajać. Załamała się.
-Charlie- na policzkach bruneta pojawiły się łzy- Boję się, że ją straciłem. Ja nigdy bym tego nie zrobił.
Podszedłem do niego i przytuliłem. On naprawdę tego nie chciał.
- Chłopie, ogarnij się, bo powiedziałem Cleo, żeby tu przyszła.
-Ok.
***Leondre***
Gdy się ubrałem i takie tam położyłem się na łóżku i czekaliśmy z blondynem na Cleo, gdy nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Charlie, chciałeś mnie widzieć. - powiedziała brunetka.
-My chcieliśmy cię widzieć. Powinniście porozmawiać, więc zostawiam was.
Gdy Charles wychodził dziewczyna złapała go za rękę. On ją przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze.
-Cleo bardzo Cię przepraszam. Nie byłem sobą, ja nigdy bym tak nie zrobił.
-Leondre, postaw się na moim miejscu. Jak moje serce rozbiło się na milion kawałków kiedy pocałowałeś Dagę. A kiedy mnie uderzyłeś...- jej głos się załamał, spuściła głowę, a ja przyjrzałem się jej plastrowi. Wstałem i przytuliłem ją łącząc nasze czoła.
-Wiem, że na to nie zasługuje, ale...- powiedziałem - proszę wybacz mi.
Brunetka mnie odepchnęła.
-Nie Leondre. Nie teraz. To dla mnie zbyt trudne. I musimy...
-----------------
Yyy... No to ten...
Mam nadzieję, że się podobało.
Kto przeczyta notkę niech napisze w komentarzu kapusta.
O rany!¡!¡!¡
OdpowiedzUsuńAle akcja!
W życiu bym się tego nie spodziewała!
Czekam na next
Karo ♦❤