Nominowała nas
Karolina Bambinooo
Ostatnio odpowiadałam ja (Lulusiek)
Teraz Werka (Keke)
1. Kiedy miałaś twojego pierwszego chłopaka?
Kiedy zostałam bambino.
2. Byłaś kiedyś na koncercie BAM?
Niestety nie.
3.Od kiedy jesteś Bambino?
Listopad-grudzień
4. Masz innych idoli?
Dużo by wymieniać:
Sikorscy
Sylwia Lipka
Sylwia Przybysz
Ekipa Terefere
Yoczook
Sia
Maddie Ziegler
Tini Stoessel
Prezenterzy RYS'a
Kilka gwiazdeczek Disneya
5. Jak wpadłaś na pomysł założenia bloga?
Ja i moje koleżanki miałyśmy fioła na punkcie blogów i zaczęłyśmy pisać w zeszycie FanFicton co postanowiliśmy opublikować. (Chyba tak było)
6. Masz jakieś zwierzęta, lub chciałabyś mieć?
Mam 3 pieski
7. Jaka jest twoja największą wada i zalet? (Wg ciebie)
Zaleta że potrafię się zmobilizować aby dojść do celu i prędzej czy później go zrealizuje, a wadą że czasami mówię coś coo potem żałuję.
8. Gdybyś mogła spędzić dwa dni z JEDNĄ dowolną osobą, kogo byś wybrała?
Z Lulusiem ❤
9. Jak wyobrażasz sobie randkę idealną?
W wesołym miasteczku i lodach, a potem spacer nocą po mieście.
10. Ulubiony serial?
M JAK MIŁOŚĆ
My także cb nominujemy i jeszcze Mania_Bambino, Pisarka
Pytania dla was
1. Jaki jest twój ulubiony film?
2. Jaka jest twoja ulubiona książka? (polecicie coś?)
3.Co zazwyczaj zamawiasz w McDonaldzie?
4.Ulubione perfumy?
5. Ile chcesz mieć dzieci?
6. Jak je nazwiesz?
Przypominam Epilog pojawi się, gdy pod ostatnim rozdziałem będzie 5 komentarzy.
środa, 29 czerwca 2016
niedziela, 26 czerwca 2016
ROZDZIAŁ 12
-Charlie no to byli ci sami co mnie prześladowali w szkole. – powiedział Leondre
- Ja pies w dole!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! – krzyknąłem
-Leoś nie przejmuj się. – powiedziała Cleo. Aby go rozbawić pokazała nam kilka memów z... nami.


Były po polsku, ale nam tłumaczyła. Przyznam, że niektóre Bambinos są pomysłowe, a niektóre zboczone. Ale mimo to i tak je wszystkie kocham.
-Pamiętaj Leo - Don’t look back! - powiedziała.
-Już mi lepiej po tych memach. - powiedział brunet
- To dobrze. Gdy jesteś wesoły, jest o niebo lepiej – powiedziała Cleoś.
- Co robimy? – spytałem.
- Nie wiem jak wy, ale ja jestem zmęczony tym szpitalem. Idę do domu – czyli hotelu, jem nutellę i idę spać. Więc aloha drodzy przyjaciele! – oznajmił i zadzwonił po taksówkę.
- Dobra, a my Cleo?
- Idę z mamą na zakupy, musimy kupić... damskie rzeczy. Nie pytaj.
-A powiesz mi gdzie jest skatepark?
- Jasne.
- To cześć! – powiedziałem
***Cleo***
Wytłumaczyłam braciszkowi gdzie jest skatepark. Gdy już był daleko, a Lio był dawno w drodze do hotelu, zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Kasi.
- Kasiu?
- Tak?
-Przyjaźnimy się od dobrych kilku miesięcy i kilka razy u ciebie byłam i widziałam w twoim pokoju chyba milion zdjęć i plakatów Charliego Lenehana.
- W związku z tym?
-Lubisz go?
-Nawet bardzo... za bardzo.
-On teraz idzie na skejta obok twojego domu! Wiem jak go kochasz! Teraz masz szansę!
***Kasia***
Jupilaa!!! Moje marzenie się spełnia!!!! Ja nie czuję, że rymuję! Serio? Ten Charlie? Obok mojego domu! Ale się jaraam! Jestem bambino od dłuższego czasu. Z wielu powodów, ale liczy się tylko jeden. Kilka lat temu trafiłam do domu dziecka. Moi rodzice, jadąc na rocznicę ślubu do USA mieli wypadek... i zginęli. Nikogo nie miałam. Nikogo... No, nikogo bliskiego, bo prześladowców miałam!
Kilku chłopaków wprost uwielbiało mi dokuczać, z powodu wszystkiego. Zabierali mi różne rzeczy, wyśmiewali, poniżali, żartowali sobie ze mnie... A ja byłam tylko bezbronną dziesięcioletnią dziewczynką. Bars and Melody pozwalali mi wsiąść na jednorożca, który zabiera mnie w świat muzyki, gdzie wszyscy są szczęśliwi. I tam uciekałam od rzeczywistości. Ale adoptowali mnie znajomi rodziców Cleo i właśnie tak się poznałyścmy
No to zrobiłam się na bóstwo i ruszyłam z fiszką do ustalonego miejsca. I zobaczyłam mojego aniołka! W rzeczywistości jest taki piękny! Jeździłam sobie i jeździłam, i jeździłam, i jeździłam, i jeździłam, aż w końcu ,,niechcący” wpadłam na to słodkie ciacho!
- Nic ci nie jest? – zapytał.
- Nie, dzięki. Za wszystko! – powiedziałam i go przytuliłam tak mocno, że chyba zaczynałam go dusić.
-Powietrza! – krzyknął.
-Charlie... Ty i Leo... Uratowaliście mnie. I to dosłownie!
Potem bla bla bla czyli to co mówiłam wcześniej teraz powiedziałam Charliemu. A on podzielił się swoją historią. Też miał do dupy. Miło, że mi zaufał. Potem przez jakieś 3h gadaliśmy. Postanowiliśmy iść naokoło do mojego domu, czyli pierw na drugi koniec miasta a potem do mnie. Spotkaliśmy Bambinos – no bo jak??? Tak w połowie drogi zaczęliśmy nie iść, a jeździć na deskach. W pewnym momencie, moja fiszka się zepsuła, a dokładniej odpadło koło. Ja jak to ja się wywaliłam i wykręciła mi się noga.
-AAAAAAAAAŁŁŁAAAAAAAAAAA!!!!!! - krzyknęłam (to tak specjalnie).
-Co ci się stało? Co cię boli? – zapytał z troską i słodko Charlie.
-Kostka! – zaczęłam płakać z bólu.
- Ej nie płacz, jestem przy tobie! Musimy cię zawieść do lekarza.
- Nie do domu! Moja nowa mama jest lekarzem.
-Dobrze – dodał i podniósł mnie. Zaniósł mnie do domu. Mama opatrzyła mi nogę i powiedziała, że nic mi nie jest ale może boleć i muszę odpoczywać. Potem zrobiła nam gorącą czekoladę, a ja gadałam z chłopakiem i oglądałam różne filmiki na YT.
-Dziękuję Charlie... ponownie – powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek :*
-Nie ma za co Kasu, Kaś, Kś, Kasiu!
- Hah. ILY! Kocham cie!
- Kocham cie badziej! – powiedział po polsku.
-Oooooooooooooooooooooooooooooooo! Słodki jesteś!
- No wiem!
- Ale za to jaki skromny XD.
- To już ta godzina? Przepraszam słońce ale muszę iść.
-Pa – dał mi buziaka. Gdy już go nie było zadzwoniłam do Cleo.
Opowiadałam jej chyba godzinę, co dzisiaj się wydarzyło z Charliem i o tym jaki jest słodki!
***Charlie***
Kasia jest – idealna! Wróciłem do hotelu. Zobaczyłem Leondrego, który już spał więc poszedłem w jego ślady.
----------------------------
Przez życie chcę iść,
bo wiem już, że my,
będziemy wciąż razem
Pierwsza sprawa
Jak wam się podoba nowy cover BAM?
Ja jestem po prostu zakochana, a najlepszy jest koniec
Śmiałam się jak głupia
Leondre wygrał tym śmiechem wszystko
Nowy rozdział, jak będzie... hmm... 5 komentarzy
Piosenka w rozdziale aktualnie jest na pierwszym miejscu mojej playlisty.
Pozdrawiam wszystkich z mojej klasy
Oczywiście Wercię i Roksi, które najbardziej ryczały na zakończeniu.
środa, 22 czerwca 2016
ROZDZIAŁ 11
Czułem, że latam...
Zamknąłem oczy i nagle poczułem jak ktoś mnie łapie za rękę. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Charliego.
-Jestem twoim najlepszym przyjacielem. Gdy ty płaczesz - ja płaczę, kiedy ty się śmiejesz - ja śmieję się z tobą. A kiedy ty skaczesz z mostu to biorę łódkę i ratuje twoje cztery upośledzone litery - pociągnął mnie i byłem już na twardym podłożu.
-Charlie ja... ja przepraszam...-nie dał mi dokończyć, bo mnie przytulił. :) Wyszeptał, że nie ma za co.
-Cleo wróciła do Polski, do domu. -powiedział, a ja stałem jak słup. Co? Ale czemu? (Bo nie ma dżemu XD - musiałam, od aut.)
Muszę ją znaleźć. Tylko, że... ja nie wiem gdzie ona mieszka. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Charlsa
-Leo! Kufa mówię coś do ciebie!
-Co?
-Umyj się smrodzie! Śmierdzisz jak psie gówno.
-W sumie. -co powiedziałem to zrobiłem.
***Cleo***
Byłam sama w domu. Leżałam w swoim pokoju na łóżku przytulając jednorożca Henia, którego dostałam od Charliego gdy byłam w szpitalu (rozdział 5 gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi-od aut.) Nagle poczułam intensywny zapach dymu i syrenę straży pożarnej. Zeszłam na dół a tam ogień. Duuużo ognia, który odciął mi drogę do wyjścia. Otworzyłam okno, ale i tak było za dużo dymu który zaczynał mnie dusić. Nagle zrobiło mi się słabo. Zakręciło mi się w głowie...Widziałam ciemność ale wszystko czułam i słyszałam. Po chwili usłyszałam głos... jego głos. Poczułam jak wynosi mnie na rękach. Wiedziałam, że to on. Poczułam cudowny zapach jego perfum. Po chwili otworzyłam oczy. Teraz byłam pewna. To był on, mój książę trzymał mnie na rękach.
-Leo co ty tu robisz? - spytałam trochę wkurzona, gdy poczułam się lepiej.
-Przyjechałem do ciebie, bo Cię kocham, nie mogę bez Ciebie żyć. Proszę nie opuszczaj mnie już nigdy w życiu! Ja Cię kurna kocham! - wykrzyczał mi prosto w twarz.
-Ja też Cię kocham, ale cholera zrozum! Nie chcę psuć ci kariery. No ja pierdole odwal się ode mnie debilu! - krzyknęłam, a on się zasmucił.
-Cleo martwię się o ciebie! Dlaczego wyjechałaś?
-Może nie uwierzysz, ale wróciłam tu dla ciebie! A ty idioto tu przyjechałeś! Nie powinieneś tu być!
-Przecież możesz mi wszystko powiedzieć.
-Kocham cię i naprawdę nie chcę cię zostawiać, ale muszę to zrobić dla dobra Bars and Melody.
***Leondre***
Nie umiałem zrozumieć dlaczego podjęła taką decyzję. Chciało mi się płakać, jej też. Brunetka dostała sms'a. Przeczytała go.
-Leo błagam Cię! Spieprzaj i nie wracaj!
Wyrwałem jej telefon z ręki i przeczytałem:
Od: Nieznany
,,Jeśli Leo się od ciebie nie odwali
jego kariera będzie skończona!
A skoro nie chce się odwalić to ty to zrób.
I się pośpiesz!"
No i wszystko jasne! To przez te groźby.
-Przecież mogłaś mi powiedzieć!
-Nie chciałam cię martwić i... - w tym momencie moja shining star się doszczętnie rozpłakała. Przytuliłem ją baaaaaaaaaardzoooooo mocno.
-Ja już to załatwię. Bars and Melody będą sławni jeszcze długo, długo! Do końca świata i jeden dzień dłużej! Kocham Cię księżniczko.
-Ja też Cię kocham Leo - w tym momencie ją pocałowałem. :* :* :* Wiem! Mam pomysła! Zrobię romantyczną kolację i będzie tak romantico. Znowu będziemy ze sobą blisko. Jak w komedii romantycznej. Komedia bo jesteśmy nienormalni osobno, a razem to popierdoleni psychicznie! Ustalę plan z Charliem i wszystko załatwię.
***Wieczorem***
***Cleo***
Grałam z Charlie'm w warcaby. Kurde... Pamiętam jak grałam z Tilly. Już prawie miałam łzy w oczach.
-Cleo zjemy ciastka z Nutellą? - zapytał Charles. Nutella! Świetny pomysł! Szczęście mojego życia! Otwieram szafkę - pusto! Kurde! Skutki uboczne trzymania w domu Leo. Ale to już problem mojej babci u której mieszkam po pożarze.
-Pojdziesz ze mną do sklepu? - spytałam blondyna.
-Nie chce mi się.
- Pliskaaaa.
-Nie chce mi się.
-Ugh! Dobra sama pójdę!
***Leondre***
Czekałem z kwiatami w parku. Ubrałem się w najnowszy garnitur. Mam nadzieję, że plan wypali inaczej jadłem tą Nutelle na marne. NIE! Czekaj, wróć! Jedzenie Nutelli nigdy nie będzie zmarnowane! Nagle zobaczyłem Cleo. Charlie dobrze się spisał. Dziewczyna szła wolno.
Stanąłem za nią i zacząłem jej rapować 1 zwrotkę ,,Shining Star". Ona się odwróciła i szeroko uśmiechnęła. Gdy skończyłem powiedziałem jej ,,kocham Cię my Polish queen" i wręczyłem jej kwiaty. Ona mnie pocałowała. Potem przyjechała dorożka,którą jechaliśmy do cukierni. W tej dorożce była korona i diadem. Założyłem koronę a diadem na głowę Cleo.
-Byłaś, jesteś i zawsze będziesz moją księżniczką.
Ona się przytuliła. Gdy dojechaliśmy na miejsce jedliśmy różne placki (z wyjątkiem krowiego) i piliśmy Latte. Strasznie się śmialiśmy, bo trudno było się nie pobrudzić. Cleo raz ze śmiechu wylała na siebie kawę. Nie no, beka na 102.
***Cleo***
Gdy wyszliśmy z cukierni poszliśmy na spacer do parku. Zobaczyłam plac zabaw na który chodziłam z siostrzyczką - moim aniołkiem. Poleciała mi jedna łza, potem druga, a następnie trzecia którą wytarł mi Leoś.
-Ej co się stało? - spojrzał mi w oczy.
-Chodziłam na ten plac zabaw z Matildą.
-Matilda to jak dobrze pamiętam jest twoją siostrą?
-Ona była moją siostrą. Teraz ona... nie ma jej już.
Leo chyba zrozumiał. Przytuliłam sie do niego.
- Cleo współczuję Ci. Kocham cie bardzo.
- Dzięki, ja Ciebie też.
Zamknęłam oczy. Było mi tak dobrze w objęciach mojego Księcia.
- Cleo uważaj!!!- krzyknął Leo ja się wystraszyłam. Odwróciłam się a tam jakaś banda chłopaków może 16 lat. Jeden chciał mnie uderzyć, ale Leoś stanął w mojej obronie. Oberwał w głowę i stracił przytomność ze mną stało się tak samo.
***Następny Dzień Rano***
Obudziłam się w szpitalu. Zobaczyłam nad sobą Emily. Próbowałam sobie przypomnieć co się stało. Gdy już sobie przypomniałam spanikowałam.
-Gdzie Leo? - spytałam.
- A mówiłam ci żebyś się odwaliła. - odpowiedziała Emi. - Teraz przez ciebie Leo strasznie cierpi. Jeśli komuś piśniesz, że to ja Charlie będzie następny. - dodała po czym wyszła. Rozpłakałam się. Ryczałam jak dziecko i krzyczałam. Nagle wyparował mój braciszek i próbował mnie uspokoić, ale coś mu nie wychodziło.
-Cleo spokojnie, pamiętasz co się stało?
-Ona mu coś zrobiła! Coś strasznego!
-Kto? Pszczółko, gdzie jest Leo?
-Nie wiem. Wiem, że za tym stoi Em... Emi... Emily, ona była moją przyjaciółką, :-zanim was poznałam. Charlie, ona powiedziała, że z Tobą zrobi to samo!
-Nic mi się nie stanie! Spokojnie... gdy dowiedzieliśmy sie, że coś się stało Leo załatwili mi ochroniarzy. Wiesz, gdzie mieszka ta Emily?
-Charlie boję się...
-Tu chodzi o życie Leo. Zrób to dla niego.
-Dobrze. Wiem gdzie ona mieszka. - powiedziałam i podałam mu adres.
***Leondre***
Obudziłem się w jakimś dziwnym pokoju. Kurwa... jak mnie głowa napierdala... było ciemno, waliło jak w Walii (bo w Walii wali proste), a do tego przywiązali mnie do krzesła. Wszystko mnie bolało. Ten ból był gorszy niż w podstawówce... o takim bólu chciałem zapomnieć. Próbowałem się oderwać od krzesła, ale tylko się wywróciłem, uderzyłem głową o podłogę i ogarnęła mnie nicość.
***Charlie***
Cleo została w szpitalu a ja z ochroniarzami i policją pojechałem do domu tej Emily.
-Gadaj gdzie jest Leo!
-Ale ja nie wiem o co ci chodzi.
-Ty doskonale wiesz o co mi chodzi. Wiem o wszystkim.
-Kuźwa... ta puszczalska dziwka wszystko ci wygadała.
-Nie mów tak o niej. Mów gdzie jest Leo!
Udało nam się wydusić gdzie jest mój przyjaciel. Znaleźliśmy go w jakimś zadupiu. Leżał na podłodze, pobity i przywiązany do krzesła.
-Boże Leondre...
-Proszę sie odsunąć i pozwolić nam pracować. - powiedział ratownik, a policjant wyprowadził mnie na zewnątrz.
Płakałem. Pojechaliśmy do szpitala. Po jakiejś nieskończoności godzin dowiedziałem się, że ma złamany nos, pobite oko, dużo siniaków i wstrząs mózgu. Poszedłem do Cleo.
-I co z nim? - spytała przez łzy.
-Będzie w śpiączce.
-Jak długo?
-Nie wiem. Na pewno kilka tygodni.
-Charlie to wszystko moja wina!
-W niczym nie zawiniłaś!
-Gdybym się od was odwaliła, Emily dałaby nam spokój.
Przytuliłem ją. Mamy siebie. Musimy wierzyć, że Leo z tego wyjdzie. Kiedy Cleo płakała w moje ramię, zobaczyłem jej ręce. O nie...
-Cleo nie mów, że się ciełaś.
-To wszystko moja wina.
-Nieprawda. Nie rób tego więcej.
***59 dni później***
Leo się obudził. Cleo dawno wyzdrowiała, ale miała straszną depresję. Gdy się dowiedziała, że Leondre jest już przytomny pierwszy raz od dłuższego czasu się uśmiechnęła. Chłopak był jeszcze tydzień na obserwacji i innych tam pierdołach. Później został wypisany, ale był jakiś przygnębiony.
-Stary kto ci umarł?
-Charlie bo...
--------------------------
WAKACJE!!! WAKACJE!!!
Mam nadzieję, że ten rozdział wam się podobał.
Wielkie pzdr dla WERCI, która wczoraj dodzwoniła się na rys'ie do Kisielka i on nas pamiętał (my to te nieogarnięte).
Właśnie mnie olśniło!
Rozdział dzisiaj nie tylko ze względu na komentarze, ale mamy co świętować!
Dwa dni temu wybiło nam równe 10 000 wyświetleń! Jestem mega podjarana.
Next jak będą... może... 4 komentarze
Moja litość ze względu na dziesiąty tysiąc
Do do następnego, siema i cześć!
wtorek, 14 czerwca 2016
ROZDZIAŁ 10
No, bo Tilly miała wypadek i... i... - mama jąkała się. Chyba wiedziałam co się stało - ona... nie... żyje - wydusiła, nareszcie!Ale chwila... MOJA TILLY?! TO NIEMOŻLIWE!!! Wszyscy tylko nie ona i ludzie, na których mi zależy! To ja powinnam odejść z tego świata! Nie ona tylko ja! Nie dość, że dostaje jakieś groźby, Emily mnie nienawidzi i teraz Tilly. Co ja takiego zrobiłam! Ryczałam, jak nienormalna.
-Co teraz zamierzamy zrobić? -spytałam gdy się trochę uspokoiłam.
-Nie wiem. - ja wiem, ale czy się zgodzi. Nie chcę mieć takich gróźb codziennie.
-Może wrócimy? - spytałam niepewnie.
-/to dobry pomysł. Chyba - wstała i wyszła z pomieszczenia. Ja poszłam do siebie. Porobiłam coś na telefonie i znowu wiadomość.
Nie wytrzymałam, poszłam do łazienki. Wyciągnęłam żyletkę i...jedna kreska... druga... trzecia... Czy na pewno chcę to robić?.. Czwarta... piąta kreska... i szósta... Tyle chyba wystarczy. Założyłam jakąś bluzę i wyszłam. Do mojego pokoju wparowała mama i powiedziała, że mam się pakować i, że pani Lee wie o tym i posłała specjalnie Leo do sklepu.Szybko się spakowałam. Jeszcze zrobiłam niespodziankę dla Leo i wyszłam...
***Leondre***
Mama wysłała mnie do sklepu. Kiedy wracałem do sklepu zobaczyłem taksówkę. Pod naszym
domem! A więc pewnie mama Cleo pojechała gdzieś, może i Cleo też zabrała. Poszedłem to sprawdzić. U siebie jej nie było... U mnie też... Już miałem wychodzić, ale czekaj, wróć... Zauważyłem na poduszce płatki róż w kształcie serca, misia, który trzymał serduszko z napisem ,,Love" (Kamień z napisem Love xDD - od aut.) oraz... jakiś list...
Co??? Ale... Jak? Dlaczego? Nie... to jest żart... To nie możliwe! Ona mnie kochała, wiem to! Co ja zrobiłem? Co ja takiego zrobiłem mojemu życiu? Dlaczego się na mnie uwzięło? Najpierw mnie prześladują... ale potem poznaję przyjaciela... a potem miłość, która... odchodzi... Walnąłem się na łóżko i płakałem... Płakałem gorzkimi łzami... Jak dziecko...Ale to tak bolało...
***Charlie***
Siedziałem u siebie w pokoju i zajmowałem się opierdarlingiem (czyli odpoczywaniem, nic nie robieniem, nudzeniem się - od aut.). Nagle do pokoju wpadła Cleo.
-Hej! - powiedziałem
-Musimy porozmawiać... - powiedziała ze łzami na policzkach
- Ej co się stało?
-Wracam... do Polski, ale...
-Co? Dlaczego?
-Charlie, to naprawdę dla mnie trudne... Ale muszę i zrobię to. I nie mów nic Leo.
- Dlacze...
-Nie mów!
-Dobrze... Będę tęsknić...
-Ja też... Kocham cię Charlie... Zawsze będziesz moim przyjacielem.
Potem się do mnie przytuliła, a ja to odwzajemniłem...
- To pa...
-Pa...
***Miesiąc później***
***Leondre***
Przez ostatni miesiąc byłem odcięty od świata... Nie wychodziłem z domu, z pokoju też nie, nie było mnie na social media... Tylko czasem Charlie do mnie wpadł, albo mama... Nie chciałem jeść... Tylko czasem piłem, aby mieć czym płakać... Nawet mi Nutella nie smakowała (jakim cudem? - od aut.). To naprawdę dziwne... Menager wyzywa mnie, żebym się ogarnął i wziął do roboty. Nagle wszedł Charlie.
- Hej... Leo zrób coś wyglądasz okropnie.
- Jesteś bardzo szczery. Wiesz?
- Wiem. A co tam u ciebie? - spytał, a ja spojrzałem na niego jak na kogoś z innej planety.
- A co kurde może być? Cleo nie odbiera. Na Facebooku jej nie ma i na innych social mediach też. I ty się pytasz co u mnie? To tyle ci powiem że chujowo!-wykrzyczałem mu prosto w twarz i wybiegłem z domu. Pobiegłem nad rzekę...Biegłem przez miasto, a wszyscy na mnie patrzyli i zatykali nosy, no tak, nie myłem się miesiąc. Biegłem tak szybko, że jak ciapa Charlie, kilka razy się wywaliłem. Oczywiście leciałem dalej. Byłem już przy rzece, stałem na moście... Zastanawiałem się czy warto skoczyć...
-Nie! Błagam! Leondre! Błagam nie skacz, Leo!-krzyczał blondyn. Ale już nie odpowiedziałem... Skoczyłem... W ułamku sekundy zobaczyłem przed oczami całe życie, wszystkie momenty. Czułem, że latam...
------------------------------
Dałem jej ciastko z wielkim Love,
bo kamienie są dla ciot!!!
Hejka wszystkim!
NIEDŁUGO WAKACJE!!!
No dobra, następny rozdział będzie jak zobaczę pod tym rozdziałem 5 komentarzy.
Muszę tu coś jeszcze wyjaśnić tak specjalnie dla Werci. Kochana od aut. to skrót od wyrażenia od autorki. To totalnie nie ma związku z autami.
Wielkie pozdrowienia również dla Weri, z którą pisałam ten rozdział (dobra ona go pisała).
To do zobaczenia, siema i cześć.
PS: Mam nadzieję, że nikt nie przeraził się nowym wyglądem bloga:)
-Co teraz zamierzamy zrobić? -spytałam gdy się trochę uspokoiłam.
-Nie wiem. - ja wiem, ale czy się zgodzi. Nie chcę mieć takich gróźb codziennie.
-Może wrócimy? - spytałam niepewnie.
-/to dobry pomysł. Chyba - wstała i wyszła z pomieszczenia. Ja poszłam do siebie. Porobiłam coś na telefonie i znowu wiadomość.
Od: Nieznany
,,Mówiłam suko jebana masz się od nich odpierdolić, albo pożałujesz. A może B.A.M. pożałuje i nie będzie już żadnego Bars and Melody tylko debile. O.o
Twój koszmarek
xx
PS.Widzę każdy twój ruch szmato."
Nie wytrzymałam, poszłam do łazienki. Wyciągnęłam żyletkę i...jedna kreska... druga... trzecia... Czy na pewno chcę to robić?.. Czwarta... piąta kreska... i szósta... Tyle chyba wystarczy. Założyłam jakąś bluzę i wyszłam. Do mojego pokoju wparowała mama i powiedziała, że mam się pakować i, że pani Lee wie o tym i posłała specjalnie Leo do sklepu.Szybko się spakowałam. Jeszcze zrobiłam niespodziankę dla Leo i wyszłam...
***Leondre***
Mama wysłała mnie do sklepu. Kiedy wracałem do sklepu zobaczyłem taksówkę. Pod naszym
domem! A więc pewnie mama Cleo pojechała gdzieś, może i Cleo też zabrała. Poszedłem to sprawdzić. U siebie jej nie było... U mnie też... Już miałem wychodzić, ale czekaj, wróć... Zauważyłem na poduszce płatki róż w kształcie serca, misia, który trzymał serduszko z napisem ,,Love" (Kamień z napisem Love xDD - od aut.) oraz... jakiś list...
,,Leondre!
Nie będę owijać w bawełnę... wyjeżdżam... Przepraszam, ale nic więcej ci nie mogę powiedzieć... Ech... Uwierz to dla twojego dobra i mojego dobra... Naszego dobra... Dobra Bars and Melody... Obiecaj mi, że nie będziesz mnie szukać. Obiecaj, że będziesz się uśmiechać, tak jak wtedy, gdy byliśmy razem... Kochaj Charliego, tak jak zawsze... Wtedy gdy ty będziesz szczęśliwy i bezpieczny, ja też będę... Ale kiedy będziesz smutny, to ja też będę płakać... Nie martw się... Kocham cię i zawsze będę... Nie zapomnij o mnie... I nie martw się...
Kocham cię. <3
Cleo xx"
Co??? Ale... Jak? Dlaczego? Nie... to jest żart... To nie możliwe! Ona mnie kochała, wiem to! Co ja zrobiłem? Co ja takiego zrobiłem mojemu życiu? Dlaczego się na mnie uwzięło? Najpierw mnie prześladują... ale potem poznaję przyjaciela... a potem miłość, która... odchodzi... Walnąłem się na łóżko i płakałem... Płakałem gorzkimi łzami... Jak dziecko...Ale to tak bolało...
***Charlie***
Siedziałem u siebie w pokoju i zajmowałem się opierdarlingiem (czyli odpoczywaniem, nic nie robieniem, nudzeniem się - od aut.). Nagle do pokoju wpadła Cleo.
-Hej! - powiedziałem
-Musimy porozmawiać... - powiedziała ze łzami na policzkach
- Ej co się stało?
-Wracam... do Polski, ale...
-Co? Dlaczego?
-Charlie, to naprawdę dla mnie trudne... Ale muszę i zrobię to. I nie mów nic Leo.
- Dlacze...
-Nie mów!
-Dobrze... Będę tęsknić...
-Ja też... Kocham cię Charlie... Zawsze będziesz moim przyjacielem.
Potem się do mnie przytuliła, a ja to odwzajemniłem...
- To pa...
-Pa...
***Miesiąc później***
***Leondre***
Przez ostatni miesiąc byłem odcięty od świata... Nie wychodziłem z domu, z pokoju też nie, nie było mnie na social media... Tylko czasem Charlie do mnie wpadł, albo mama... Nie chciałem jeść... Tylko czasem piłem, aby mieć czym płakać... Nawet mi Nutella nie smakowała (jakim cudem? - od aut.). To naprawdę dziwne... Menager wyzywa mnie, żebym się ogarnął i wziął do roboty. Nagle wszedł Charlie.
- Hej... Leo zrób coś wyglądasz okropnie.
- Jesteś bardzo szczery. Wiesz?
- Wiem. A co tam u ciebie? - spytał, a ja spojrzałem na niego jak na kogoś z innej planety.
- A co kurde może być? Cleo nie odbiera. Na Facebooku jej nie ma i na innych social mediach też. I ty się pytasz co u mnie? To tyle ci powiem że chujowo!-wykrzyczałem mu prosto w twarz i wybiegłem z domu. Pobiegłem nad rzekę...Biegłem przez miasto, a wszyscy na mnie patrzyli i zatykali nosy, no tak, nie myłem się miesiąc. Biegłem tak szybko, że jak ciapa Charlie, kilka razy się wywaliłem. Oczywiście leciałem dalej. Byłem już przy rzece, stałem na moście... Zastanawiałem się czy warto skoczyć...
-Nie! Błagam! Leondre! Błagam nie skacz, Leo!-krzyczał blondyn. Ale już nie odpowiedziałem... Skoczyłem... W ułamku sekundy zobaczyłem przed oczami całe życie, wszystkie momenty. Czułem, że latam...
Dałem jej ciastko z wielkim Love,
bo kamienie są dla ciot!!!
Hejka wszystkim!
NIEDŁUGO WAKACJE!!!
No dobra, następny rozdział będzie jak zobaczę pod tym rozdziałem 5 komentarzy.
Muszę tu coś jeszcze wyjaśnić tak specjalnie dla Werci. Kochana od aut. to skrót od wyrażenia od autorki. To totalnie nie ma związku z autami.
Wielkie pozdrowienia również dla Weri, z którą pisałam ten rozdział (dobra ona go pisała).
To do zobaczenia, siema i cześć.
PS: Mam nadzieję, że nikt nie przeraził się nowym wyglądem bloga:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)