środa, 22 czerwca 2016

ROZDZIAŁ 11

Czułem, że latam...
Zamknąłem oczy i nagle poczułem jak ktoś mnie łapie za rękę. Otworzyłem oczy i zobaczyłem Charliego.
-Jestem twoim najlepszym przyjacielem. Gdy ty płaczesz - ja płaczę, kiedy ty się śmiejesz - ja śmieję się z tobą. A kiedy ty skaczesz z mostu to biorę łódkę i ratuje twoje cztery upośledzone litery - pociągnął mnie i byłem już na twardym podłożu.
-Charlie ja... ja przepraszam...-nie dał mi dokończyć, bo mnie przytulił. :) Wyszeptał, że nie ma za co.
-Cleo wróciła do Polski, do domu. -powiedział, a ja stałem jak słup. Co? Ale czemu? (Bo nie ma dżemu XD - musiałam, od aut.)
Muszę ją znaleźć. Tylko, że... ja nie wiem gdzie ona mieszka. Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos Charlsa
-Leo! Kufa mówię coś do ciebie!
-Co?
-Umyj się smrodzie! Śmierdzisz jak psie gówno.
-W sumie. -co powiedziałem to zrobiłem.

***Cleo***

Byłam sama w domu. Leżałam w swoim pokoju na łóżku przytulając jednorożca Henia, którego dostałam od Charliego gdy byłam w szpitalu (rozdział 5 gdyby ktoś nie wiedział o co chodzi-od aut.) Nagle poczułam intensywny zapach dymu i syrenę straży pożarnej. Zeszłam na dół a tam ogień. Duuużo ognia, który odciął mi drogę do wyjścia. Otworzyłam okno, ale i tak było za dużo dymu który zaczynał mnie dusić. Nagle zrobiło mi się słabo. Zakręciło mi się w głowie...Widziałam ciemność ale wszystko czułam i słyszałam. Po chwili usłyszałam głos... jego głos. Poczułam jak wynosi mnie na rękach. Wiedziałam, że to on. Poczułam cudowny zapach jego perfum. Po chwili otworzyłam oczy. Teraz byłam pewna. To był on, mój książę trzymał mnie na rękach.
-Leo co ty tu robisz? - spytałam trochę wkurzona, gdy poczułam się lepiej.
-Przyjechałem do ciebie, bo Cię kocham, nie mogę bez Ciebie żyć. Proszę nie opuszczaj mnie już nigdy w życiu! Ja Cię kurna kocham! - wykrzyczał mi prosto w twarz.
-Ja też Cię kocham, ale cholera zrozum! Nie chcę psuć ci kariery. No ja pierdole odwal się ode mnie debilu! - krzyknęłam, a on się zasmucił.
-Cleo martwię się o ciebie! Dlaczego wyjechałaś?
-Może nie uwierzysz, ale wróciłam tu dla ciebie! A ty idioto tu przyjechałeś! Nie powinieneś tu być!
-Przecież możesz mi wszystko powiedzieć.
-Kocham cię i naprawdę nie chcę cię zostawiać, ale muszę to zrobić dla dobra Bars and Melody.

***Leondre***

Nie umiałem zrozumieć dlaczego podjęła taką decyzję. Chciało mi się płakać, jej też. Brunetka dostała sms'a. Przeczytała go.
-Leo błagam Cię! Spieprzaj i nie wracaj!
Wyrwałem jej telefon z ręki i przeczytałem:

Od: Nieznany
,,Jeśli Leo się od ciebie nie odwali
 jego kariera będzie skończona! 
A skoro nie chce się odwalić to ty to zrób.
 I się pośpiesz!"

No i wszystko jasne! To przez te groźby.
-Przecież mogłaś mi powiedzieć!
-Nie chciałam cię martwić i... - w tym momencie moja shining star się doszczętnie rozpłakała. Przytuliłem ją baaaaaaaaaardzoooooo mocno.
-Ja już to załatwię. Bars and Melody będą sławni jeszcze długo, długo! Do końca świata i jeden dzień dłużej! Kocham Cię księżniczko.
-Ja też Cię kocham Leo - w tym momencie ją pocałowałem. :* :* :* Wiem! Mam pomysła! Zrobię romantyczną kolację i będzie tak romantico. Znowu będziemy ze sobą blisko. Jak w komedii romantycznej. Komedia bo jesteśmy nienormalni osobno, a razem to popierdoleni psychicznie!  Ustalę plan z Charliem i wszystko załatwię.

***Wieczorem***
***Cleo***

Grałam z Charlie'm w warcaby. Kurde... Pamiętam jak grałam z Tilly. Już prawie miałam łzy w oczach.
-Cleo zjemy ciastka z Nutellą? - zapytał Charles. Nutella! Świetny pomysł! Szczęście mojego życia! Otwieram szafkę - pusto! Kurde! Skutki uboczne trzymania w domu Leo. Ale to już problem mojej babci u której mieszkam po pożarze.
-Pojdziesz ze mną do sklepu? - spytałam blondyna.
-Nie chce mi się.
- Pliskaaaa.
-Nie chce mi się.
-Ugh! Dobra sama pójdę!

***Leondre***

Czekałem z kwiatami w parku. Ubrałem się w najnowszy garnitur. Mam nadzieję, że plan wypali inaczej jadłem tą Nutelle na marne. NIE! Czekaj, wróć! Jedzenie Nutelli nigdy nie będzie zmarnowane! Nagle zobaczyłem Cleo. Charlie dobrze się spisał. Dziewczyna szła wolno.
Stanąłem za nią i zacząłem jej rapować  1 zwrotkę ,,Shining Star". Ona się odwróciła i szeroko uśmiechnęła. Gdy skończyłem powiedziałem jej ,,kocham Cię my Polish queen" i wręczyłem jej kwiaty. Ona mnie pocałowała. Potem przyjechała dorożka,którą jechaliśmy do cukierni. W tej dorożce była  korona i diadem. Założyłem koronę a diadem na głowę Cleo.
-Byłaś, jesteś i zawsze będziesz moją księżniczką.
Ona się przytuliła. Gdy dojechaliśmy na miejsce jedliśmy różne placki (z wyjątkiem krowiego) i piliśmy Latte. Strasznie się śmialiśmy, bo trudno było się nie pobrudzić. Cleo raz ze śmiechu wylała na siebie kawę. Nie no, beka na 102.

***Cleo***

Gdy wyszliśmy z cukierni poszliśmy na spacer do parku. Zobaczyłam plac zabaw na który chodziłam z siostrzyczką - moim aniołkiem. Poleciała mi jedna łza, potem druga, a następnie trzecia którą wytarł mi Leoś.
-Ej co się stało? - spojrzał mi w oczy.
-Chodziłam na ten plac zabaw z Matildą.
-Matilda to jak dobrze pamiętam jest twoją siostrą?
-Ona była moją siostrą. Teraz ona... nie ma jej już.
Leo chyba zrozumiał. Przytuliłam sie do niego.
- Cleo współczuję Ci. Kocham cie bardzo.
- Dzięki, ja Ciebie też.
Zamknęłam oczy. Było mi tak dobrze w objęciach mojego Księcia.
- Cleo uważaj!!!- krzyknął Leo ja się wystraszyłam. Odwróciłam się a tam jakaś banda chłopaków może 16 lat. Jeden chciał mnie uderzyć, ale Leoś stanął w mojej obronie. Oberwał w głowę i stracił przytomność ze mną stało się tak samo.

***Następny Dzień Rano***

Obudziłam się w szpitalu. Zobaczyłam nad sobą Emily. Próbowałam sobie przypomnieć co się stało. Gdy już sobie przypomniałam spanikowałam.
-Gdzie Leo? - spytałam.
- A mówiłam ci żebyś się odwaliła. - odpowiedziała Emi. - Teraz przez ciebie Leo strasznie cierpi. Jeśli komuś piśniesz, że to ja Charlie będzie następny. - dodała po czym wyszła. Rozpłakałam się. Ryczałam jak dziecko i krzyczałam. Nagle wyparował mój braciszek i próbował mnie uspokoić, ale coś mu nie wychodziło.
-Cleo spokojnie, pamiętasz co się stało? 
 -Ona mu coś zrobiła! Coś strasznego!
-Kto? Pszczółko, gdzie jest Leo?
-Nie wiem. Wiem, że za tym stoi Em... Emi... Emily, ona była moją przyjaciółką, :-zanim was poznałam.  Charlie, ona powiedziała, że z Tobą zrobi to samo!
-Nic mi się nie stanie! Spokojnie... gdy dowiedzieliśmy sie, że coś się stało Leo załatwili mi ochroniarzy. Wiesz, gdzie mieszka ta Emily?
-Charlie boję się...
-Tu chodzi o życie Leo. Zrób to dla niego.
-Dobrze. Wiem gdzie ona mieszka. - powiedziałam i podałam mu adres.

***Leondre***

Obudziłem się w jakimś  dziwnym pokoju. Kurwa... jak mnie głowa napierdala... było ciemno, waliło jak w Walii (bo w Walii wali proste), a do tego przywiązali mnie do krzesła. Wszystko mnie bolało. Ten ból był gorszy niż w podstawówce... o takim bólu chciałem zapomnieć. Próbowałem się oderwać od krzesła, ale tylko się wywróciłem, uderzyłem głową o podłogę i ogarnęła mnie nicość.

***Charlie***

 Cleo została w szpitalu a ja z ochroniarzami i policją pojechałem do domu tej Emily.
-Gadaj gdzie jest Leo!
-Ale ja nie wiem o co ci chodzi.
-Ty doskonale wiesz o co mi chodzi. Wiem o wszystkim.
-Kuźwa... ta puszczalska dziwka wszystko ci wygadała.
-Nie mów tak o niej. Mów gdzie jest Leo!
Udało nam się wydusić gdzie jest mój przyjaciel. Znaleźliśmy go w jakimś zadupiu. Leżał na podłodze, pobity i przywiązany do krzesła.
-Boże Leondre...
-Proszę sie odsunąć i pozwolić nam pracować. - powiedział ratownik, a policjant wyprowadził mnie na zewnątrz.
Płakałem. Pojechaliśmy do szpitala. Po jakiejś nieskończoności godzin dowiedziałem się, że ma złamany nos, pobite oko,  dużo siniaków i wstrząs mózgu. Poszedłem do Cleo.
-I co z nim? - spytała przez łzy.
-Będzie w śpiączce.
-Jak długo?
-Nie wiem. Na pewno kilka tygodni.
-Charlie to wszystko moja wina!
-W niczym nie zawiniłaś!
-Gdybym się od was odwaliła, Emily dałaby nam spokój.
Przytuliłem ją. Mamy siebie. Musimy wierzyć, że Leo z tego wyjdzie. Kiedy Cleo płakała w moje ramię, zobaczyłem jej ręce. O nie...
-Cleo nie mów, że się ciełaś.
 -To wszystko moja wina.
-Nieprawda. Nie rób tego więcej.

***59 dni później***

Leo się obudził. Cleo dawno wyzdrowiała, ale miała straszną depresję. Gdy się dowiedziała, że Leondre jest już przytomny pierwszy raz od dłuższego czasu się uśmiechnęła. Chłopak był jeszcze tydzień na obserwacji i innych tam pierdołach. Później został wypisany, ale był jakiś przygnębiony.
-Stary kto ci umarł?
-Charlie bo...

--------------------------
WAKACJE!!! WAKACJE!!!

Mam nadzieję, że ten rozdział wam się podobał.
Wielkie pzdr dla WERCI, która wczoraj dodzwoniła się na rys'ie do Kisielka i on nas pamiętał (my to te nieogarnięte).    

Właśnie mnie olśniło! 
Rozdział dzisiaj nie tylko ze względu na komentarze, ale mamy co świętować!
Dwa dni temu wybiło nam równe 10 000 wyświetleń! Jestem mega podjarana.

Next jak będą... może... 4 komentarze
Moja litość ze względu na dziesiąty tysiąc

Do do następnego, siema i cześć!

6 komentarzy:

  1. Tak... nie ma to jak dodzwonić się 3 razy i krzyczeć ,,dodzwonilysmy sie!!!" Nie słuchać kisla i nie znać zasad konkursu. My jesteśmy nie do zapomnienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie uważasz że trochę za dużo dramatów jak na dwa rozdziały? A czuję że szykują się kolejne...
    Ale i tak jest bosko!
    Już się nie mogę doczekać nexta <3
    Ale o co chodzi z tym Kisielkiem to nie rozumiem XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz wiedzieć to powiem ci, że chyba jeszcze tylko jeden rozdział i epilog.
      Kiślu jest jutuberem i w Radiu YoungStars ma swoje audycje. Kiedyś na urodzinach Werci dzwoniłyśmy do niego i się dodzwoniłyśmy, zaczęłyśmy krzyczeć i nazwał nas ,,tymi nieogarniętymi". Wczoraj Wera też się dodzwoniła i on nas pamiętał:)

      Usuń
    2. JAK TO JEDEN ROZDZIAŁ I EPILOG!!!??? NIE ZROBISZ MI TEGO!

      Usuń
    3. Dowiesz sie w notce w epilogu więcej

      Usuń
  3. Jeju... Dobrze że Leo nic nie jest. Ta Emi jest taka... zadupiowa, że szkoda na nią ręki.
    Teraz inne sceny - jeju! Kisne
    Też kocham kisielka. I też słucham rys'a , ale nie natknęłam się na te nieogarniete.
    Pozdrawiam
    Anonim

    OdpowiedzUsuń

Liczymy na szczerość