-Martwię się. Cleo prześladują w szkole.
-Że co?! - zdziwił się Charlie.
-Dokuczają jej z powodu jej związku z Leo.
-Ale ci nie dokuczają?
-Nie, nawet jeśli by chcieli to nie mogą. Z naszej szkoły łatwo wylecieć.
-Dlaczego Cleo nie chodzi z tobą do szkoły?
-Tak jak mówiłam, z naszej szkoły łatwo wylecieć, a Cleo nie jest wzorową uczennicą. Nie wiem co robić.
-Niech powie Leo.
-Próbowałam ją namówić, ale ona jest uparta.
-Ja pogadam z Leondre'm. Jest moim najlepszym przyjacielem i mam zamiar pomóc siostrze.
-Dziękuję Charlie, kocham cię.
***Charlie***
Jaki ja byłem wściekły! Jak można komuś dokuczać dlatego, że jest szczęśliwy?
-Mam pytanie, długo jej dokuczają?
-Zaczęli kilka dni po opublikowaniu związku.
-Jak ją prześladują?
-W sensie?
-No przezywają albo...
-Szczerze nie wiem. Co się pytam Cleo mówi, że nie chce o tym gadać. Ale boję się, że nawet posuwają się do bicia. Już kilka razy widziałam siniaki na jej rękach, nogach, a raz jak byliśmy na basenie to kilka na plecach i brzuchu.
Jak się o tym dowiedziałem, to normalnie w szoku byłem. (Joker - Szok fajna piosenka - od aut.) Muszę pogadać z brunetami.
*Ranek*
Gdy się naszykowałem powędrowałem do domu siostrzyczki. Wszedłem do jej pokoju, ale zapomniałem zapukać. Niestety, właśnie się ubierała. Na szczęście chociaż bieliznę miała na sobie.
-Wypierdalaj z mojej ziemi! - krzyknęła.
-O nie! Jesteśmy zgubieni! - krzyknął Leondre który stał za mną.
-Haha! Dobra my ci Cleoś nie przeszkadzamy. Cho Leo.
Myślałem, czy najpierw porozmawiać z chłopakiem, czy z dziewczyną i wybrałem tą drugą opcję. Po kilku minutach brunetka wyszła zabijając mnie wzrokiem. Wzięła do rąk poduszkę, a ja już wiedziałem o co jej chodzi więc zacząłem uciekać.
-Za-wsze trze-ba pu-kać! -krzyczała sylabami waląc mnie poduszką.
-Ała! Dobra! Przepraszam!
-Wybaczam ci.
-Dziękuję! Em, Leo... Zostawisz nas samych?
-Jasneee... nie przeszkadzam wammm.
-Ty zboku, ja chcę tylko z nią pogadać!
-To dobrze. Ma być nietknięta, ja chcę być pierwszy.
-Jezu Leondre idź już!-wykonał polecenie.
Cleo zmarszczyła brwi. Usiadła na krześle i spojrzała w moją stronę.
-O co chodzi?-zapytała
-Wiem, że cię prześladują.
-Charlie to nie tak...
-A jak? Cleo, wiem, że chcesz być silna i w ogóle, ale nie można tego tak zostawić.
-Ty mnie nie rozumiesz! Nie znęcali się nad tobą!
-Skąd masz taką pewność?
-Charlie, czy ty?...
-Nie, nie znęcali się nade mną. Ale nad Leo tak. Ja mu już pomogłem, a teraz kolej na ciebie.
-Słuchaj, ja nie chcę... naprawdę nie chcę o tym mówić.
-Zaufaj mi. -złapałem ją za rękę.
Dziewczyna spuściła wzrok i siedziała chwilę w ciszy. Pozwoliłem jej na to. Pewnie zbiera słowa do kupy, albo pewność siebie aby mi powiedzieć.
-To... to Zack. Go się najbardziej boję. Właściwie... wszyscy w szkole uprzykrzają mi życie, ale on jako jedyny mnie... -jej głos się złamał.
-Bije? - spytałem niepewnie. Ona tylko spojrzała w moje oczy i pokiwała głową. Przytuliłem ją gdy zobaczyłem w jej oczach łzy.
-Charlie to trudne...
-Wiem. Chcesz pogadać z Leo, czy ja mam to zrobić?
-Możesz ty?
-Jasne.
-Dzięki. To ja pójdę do Kasi. Szkoda, że nie jedzie.
-Leondre! Pa Cleo.
-Charlie boję się.
-Wszystko będzie dobrze, zaufaj mi.
Niebieskooka się do mnie uśmiechnęła, a następnie wyszła.
-Leo!
-Wszystko słyszałem.
-I?
-Muszę z nią pogadać.
***Cleo***
Mówiłam Kasi o rozmowie z Charlie'm gdy nagle do pokoju wszedł Leo. Dałam jej znać, że chcę pogadać z nim w cztery oczy. Ona pokiwała głową i wyszła z pomieszczenia.
-Okłamałaś mnie. - powiedział
-Leondre...
-Wiesz jak ja się teraz czuję? Własna dziewczyna mnie okłamała.
-Myślałam, że mnie zrozumiesz.
-Jakoś nie potrafię cię zrozumieć.
-Ty też jak byłeś prześladowany w szkole nikomu o tym nie chciałeś powiedzieć.
-Ale... to było co innego. Nikogo nie miałem, byłem sam.
-Nie byłeś sam. Miałeś mamę, brata, siostrę, ojca. Też się bałeś. Nikogo nie chciałeś martwić. Właśnie ja tak się czuję.
-Po prostu wkurza mnie, że mi nie zaufałaś. Przepraszam.
-Ja też przepraszam, ale po prostu się bałam.
-Już nie masz czego skarbie. Jak tylko znajdę tego Zack'a to dostanie gorzej niż Romek.
Zaśmiałam się na to wspomnienie.
-Dziękuję mój ty rycerzu. Naprawdę Cię przepraszam.
-Dobra. Nie było sprawy.
-Jedziemy? Już za godzinę mamy samolot.
-To już czas? Dobra tylko...
-Zagonimy blondasków.
Gdy wyszliśmy z domu, Charlie i Kasia rozmawiali. Przytuliłam Charliego.
-Dziękuję.
-Ej, a ja to co? -powiedziała blondynka.
-Oj, choć do mnie. - przytuliłam ją - Będę tęsknić.
-Hello! Jadę z wami na lotnisko.
-Ale już tęsknię.- powiedziałam i dałam jej (przyjacielskiego) buziaka w policzek.
-Ty mnie zdradzasz?! - krzyknął Leo- Z dziewczyną?
-A ty jej na to pozwalasz?! -krzyknął Charlie do Kasi. A my śmialiśmy się jak głupie do szpiku kości.
Poszłam jeszcze przytulić mamę na pożegnanie, ona dała mi milion zakazów i nakazów, aż w końcu włożyliśmy walizki do bagażnika i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Ja usiadłam z przodu, pozwoliłam Kaśce spędzić ostatnie chwile z chłopakami. Ja będę miała ich na głowie długo! Jupiii! Trasa zaczyna się i kończy w Londynie, na otwarciu i zakończeniu. Tym razem droga na lotnisko minęła w kilka sekund. Pożegnaliśmy się z Kasią i...
--------------------------------
Rozdział później, bo ostatnio nie było żadnego komentarza.
Jak będzie choć jeden to rozdział za tydzień
Im więcej tym szybciej
Komentuję! I to jako pierwsza!
OdpowiedzUsuńRozdział supi dupi ale boli mnie że tak długo na niego czekałam :( Bo czekałam
Mam nadzieję że będzie szybciutko ❤
Karolina
Hej Hejo
OdpowiedzUsuńNie wiem czy mnie pamiętasz, ale przede mną spore nadrabianie twoich rozdziałów. Wiedz, że czytam ale daj mi trochę czasu XDD
Tym czasem ja zapraszam cb do nadrabiania moich lol
Życzę powodzenia :)