Pożegnaliśmy się z Kasią i chwilę później byliśmy w przestworzach.
*ok. 2 godziny później*
***Leo***
Jesteśmy w Londynie i od razu kierujemy się do hotelu, aby naszykować się na otwarcie trasy ,,AntiBullying". Cleo jest mega podekscytowana. Otwarcie tak samo jak zakończenie trasy, odbędzie się następująco:
1. Krótki koncert Bars and Melody.
2. Q&A z ambasadorami akcji.
3. Sprzedaż gadżetów + rozmowa z ludźmi.
4. Dyskoteka.
W hotelu zakwaterowaliśmy się- ja w pokoju z Charliem, a Cleo z ciocią Karen.
Później zaczęliśmy się szykować na imprezę. Ubrałem się w tą dobrze znaną czerwoną koszulę w kratkę i czarne, podarte rurki. Charlie ubrał szarą bluzę dresową i czarne jeansy. Musiałem jeszcze ułożyć włosy. Charlie nie miał z tym problemu, bo założył czapkę. Ułożyłem włosy i razem z blondynem czekaliśmy na Cleo. Wyglądała cudownie. Rozpuszczone włosy z podkręconymi końcówkami, małe kreski eyelinerem, arbuzowy błyszczyk, biały t-shirt z różowym napisem ,,LOVE" i różową spódniczke w kwiaty.
-Wow, wyglądasz... wow. - wydusiłem.
-Dziękuję Leondre, ty również robisz wrażenie.
-To idziemy? - zapytał Charles.
-Tak.
Cleoś oglądała nasz występ zza kulis. Chciałem dać z siebie wszystko. Ten koncert nie był tylko dla naszych fanów - on był dla ofiar przemocy. Dla ludzi, którzy przeżyli to samo co ja albo ciągle przeżywają. To smutne, ale właśnie dlatego chce z tym walczyć. Przejdźmy do sedna. Dostaliśmy brawa, wiwaty i inne rzeczy. To jest moje miejsce na świecie- ja, Charlie, scena, muzyka i fani, bo bez fanów nie ma mnie, Charliego, sceny, muzyki, nie ma koncertu.
Na Q&A szczerze odpowiedziałem na każde pytanie. Gdy wraz z Cleo sprzedawaliśmy gadżety, zawiodłem się trochę na fanach. Niektóre bambinos były niemiłe dla Cleo, ale i tak myślę, że się starały takie nie być ze względu na mnie.
Robiłem zdjęcia, rozmawiałem z ludźmi i świetnie się bawiłem. Poznałem jedną dziewczynę, ma na imię Dagmara. Wydawała się miła, ale nie powinienem oceniać ludzi znając ich zaledwie dwadzieścia minut. Powiedziała, że też idzie na imprezę. Fajnie.
***Cleo***
Niektóre bambinos są bardzo fajnymi dziewczynami, a niektóre... staram się tym nie przejmować. Dobrze się bawiłam. Leondre przedstawił mnie Dagmarze. Nie jestem zazdrosna. On jest moim chłopakiem i wątpię że zamieni mnie na fanke, którą zna zaledwie pół godziny. Poprawiłam włosy i błyszczyk, a następnie udałam się na dyskotekę. Była to impreza typowo dla ludzi w naszym wieku - głośna muzyka, światła, różne słodycze, soki i trochę alkoholu. Ale cóż, jak szaleć to szaleć. Nie było dużo osób, chociaż zależy, bo dla niektórych sto osób to dużo dla innych mało. Dla mnie mało, bo wcześniej na koncercie i gadżetach było kilka tysięcy osób.
Spotkałam tam starego znajomego - Michała. Był moim przyjacielem w podstawówce, ale później przeprowadził się do Nowego Yorku. Długo z nim rozmawiałam, ale potem poszłam potańczyć. Bawiłam się świetnie. DJ był super włączał same moje ulubione piosenki. Zastanawiałam się gdzie jest Leo. Już dwie godziny temu zaczęła się impreza. Chciałam do niego zadzwonić, więc wyszłam z sali i udałam się w stronę łazienki. Dzwoniłam miliard razy, ale nie odbierał. Trochę się zmartwiłam, gdzie on może być o tej godzinie? Zadzwoniłam do Charliego. Odebrał po trzecim sygnale. Powiedział, żebym czekała pod łazienkami i tam pogadamy bo na sali jest naprawdę głośno. Po chwili przyszedł.
-Hej, co chciałaś?
- Gdzie jest Leondre?
- Myślałem, że jest z tobą. Nie martw się, już go szukamy.
Nie musieliśmy długo szukać. Tuż za zakrętem zastaliśmy go z Dagą. Stali na końcu korytarza. Rozmawiali, ale... tak inaczej.
-Dagi. - mówił Leondre- Jesteś najpiękniejszą i najfajniejszą dziewczyną na świecie.- po tych słowach ją pocałował. Mi zebrały się łzy do oczu. Zerknęłam na Charliego. On pogłaskał moje ramię i spuścił wzrok. Znów spojrzałam na całuśników. Nie wiedziałam co zrobić. Byłam sparaliżowana.
Pojedyńcze łzy zamieniły się na deszcz łez. Nagle przybiegł Michał. Spojrzał na mnie, potem na Charliego, a następnie na Leo i Dagę.
-Zabiję cię -krzyknął, a Bars i jego towarzyszka odwrócili głowy w naszą stronę. -Jak możesz całować się z inną na oczach własnej dziewczyny?! Zdajesz sobie sprawę jaką krzywdę jej wyrządziłeś?!
-Masz jakiś problem?!- odezwał się brunet.
-Tak, bo Cleo to moja przyjaciółka! Nie pozwolę na to, żeby taki debil jak ty ją skrzywdził.
-Chodź i to powtórz! - krzyknął Devries i zaczął się bić z moim przyjacielem. Nie chciałam tego, więc podeszłam do Leondrego i złapałam go za przedramie.
-Leondre przestań bo jeszcze komuś się coś stanie! - w tym momencie on się odwrócił i od razu uderzył mnie pięścią w policzek, a ja wylądowałam na podłodze.
Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Charlie momentalnie podniósł mnie w stylu panny młodej i szedł w stronę wyjścia. Wtuliłam twarz w jego szyję i płakałam. Leondre naprawdę to zrobił. Jak on mógł? Nie znałam go od tej strony. Gdy podniosłam głowę zobaczyłam hotelowy pokój chłopaków. Blondyn ułożył mnie na łóżku i kazał mi poczekać. Po chwili wrócił z apteczką.
-Po co ci to? - zapytałam
-Krew ci leci. Mocno oberwałaś. Dobrze się czujesz, w sensie... fizycznie.
-Trochę mnie boli. Dlaczego Charlie? Dlaczego to zrobił?
-Odstawiam, że był pijany.
-Możliwe. Ale... kiedy całował się z Dagmarą, a potem mnie uderzył to... nie prędko mu wybaczę. Jeżeli w ogóle to zrobię.
-Rozumiem...
-Wiem, że jesteś jego przyjacielem, nie miej mi tego za złe.
-Jasne. Zranił cię, więc masz prawo być zła na niego.
Cały czas płakałam, a Charlie mnie uspokajał. No, przynajmniej próbował. Nie mogłam się pogodzić, że mój chłopak mnie tak zranił. W sumie... czy ja nadal chcę z nim być? Nie przeżyję tego, ale świadomość, że sam Leondre Devries mnie uderzył pięścią oraz, że całował się z inną po tym jak wyznał jej miłość jest jeszcze gorsza.
***Michał***
Gdy blondyn zabrał Cleo dopiero wtedy zauważyłem, że jej chłopak jest pijany. Ale... Dagmara? Nie, ona była na zdrowych zmysłach. Jeszcze się szczerzyła. Postanowiłem zadzwonić do Cleo, więc udałem się na zewnątrz. Pod drzwiami do niej wydzwaniałem i odebrała za trzecim razem.
-Halo? -powiedziała cicho.
-Cleo tu Michał.
-Tak wiem. Co chciałeś?
-Nie złość się na Leo. Po pierwsze był nietrzeźwy i nie robił tego specjalnie, a po drugie...
-Michał...
-Po drugie Daga go zmusiła. Ona tego chciała.
-Wiem, że to nie jego wina, ale jednak zrobił to. Wiesz, myślałam żeby zrobić z nim na razie przerwę. Muszę się po prostu pozbierać.
-Zrobisz jak uważasz. Słońce trzymaj się.
-Dzięki. Pa.
-Na razie.
Poszedłem do domu.
***Charlie***
Cleoś mi mówiła o tym co Michał powiedział przez telefon. Nie znam go, ale mu wierzę. Tak samo jak ona. Martwiłem się o brunetkę. Opatrzyłem jej ranę i zaprowadziłem do jej pokoju. Położyła się na łóżku i patrzyła w jeden punkt na suficie z kamienną twarzą. Co chwila zaczynała płakać, ale gdy ją uspokajałem przestawała. A potem znowu zaczynała i tak w kółko.
Tak około 1:25 zasnęła. Powiedziałem o całej sytuacji mamie i zadzwoniłem do Kasi. Chciałem sprawdzić gdzie jest Leo i znalazłem go w pokoju. Spał, więc wziąłem z niego przykład.
*Ranek*
Obudziłem się i od razu sięgnąłem po telefon, aby zobaczyć która godzina. 8:43. Wstałem, pościeliłem łóżko, łazienkowa rutyna, ubrałem się i poszedłem do pokoju mojej mamy i Cleo. Cleo spała, a moja mama już ubrana, ścieliła łóżko.
-I jak? - zapytałem
- Gdy poszedłeś, obudziła się gdzieś o drugiej i płakała ale szybko zasnęła.
-Mhm. Dobra, tyle chciałem wiedzieć. Powiesz jej, żeby przyszła, gdy się naszykuje?
-Dobrze.
Wróciłem do mojego pokoju. Brunet już nie spał. Usiadł na łóżku i się uśmiechnął.
-O ja... ale się nawaliłem. Nic nie pamiętam.
-No i szczerze ci powiem, że nie chciałbyś pamiętać.
-Robiłem głupie rzeczy?
-Yhm.
-Powiedz! - powiedział z zacieszem.
- Naprawdę chcesz wiedzieć?
-Tak!
-No więc... gdy się opiłeś, wyszedłeś z imprezy. Nie wiem co robiłeś, ale Cleo zaczęła się o ciebie martwić, więc chcieliśmy cię poszukać. Znaleźliśmy cię jak... mówiłeś Dagmarze, że ją kochasz i ją pocałowałeś. - z jego twarzy zniknął ten uśmiech - Ale to jeszcze nic. Przyjaciel Cleo, Michał, też widział całą sytuację i cię ochrzanił, a ty się wkurzyłeś i zacząłeś się z nim bić. Cleo tego nie chciała, więc złapała cię za przedramie i próbowała cię odciągnąć, ale ty...
- Co ja?! - przeraził się brunet.
- Ją uderzyłeś...
Po tych słowach chłopak schował twarz w dłonie.
-Co ja zrobiłem?! - spojrzał na mnie z zaszklonymi oczami - Charlie, ale ona wie, że byłem pijany?!
-Tak, wie. Ale mimo to, przeżyła to strasznie. Musiałem ją uspokajać. Załamała się.
-Charlie- na policzkach bruneta pojawiły się łzy- Boję się, że ją straciłem. Ja nigdy bym tego nie zrobił.
Podszedłem do niego i przytuliłem. On naprawdę tego nie chciał.
- Chłopie, ogarnij się, bo powiedziałem Cleo, żeby tu przyszła.
-Ok.
***Leondre***
Gdy się ubrałem i takie tam położyłem się na łóżku i czekaliśmy z blondynem na Cleo, gdy nagle usłyszeliśmy pukanie do drzwi.
-Charlie, chciałeś mnie widzieć. - powiedziała brunetka.
-My chcieliśmy cię widzieć. Powinniście porozmawiać, więc zostawiam was.
Gdy Charles wychodził dziewczyna złapała go za rękę. On ją przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze.
-Cleo bardzo Cię przepraszam. Nie byłem sobą, ja nigdy bym tak nie zrobił.
-Leondre, postaw się na moim miejscu. Jak moje serce rozbiło się na milion kawałków kiedy pocałowałeś Dagę. A kiedy mnie uderzyłeś...- jej głos się załamał, spuściła głowę, a ja przyjrzałem się jej plastrowi. Wstałem i przytuliłem ją łącząc nasze czoła.
-Wiem, że na to nie zasługuje, ale...- powiedziałem - proszę wybacz mi.
Brunetka mnie odepchnęła.
-Nie Leondre. Nie teraz. To dla mnie zbyt trudne. I musimy...
-----------------
Yyy... No to ten...
Mam nadzieję, że się podobało.
Kto przeczyta notkę niech napisze w komentarzu kapusta.
czwartek, 29 września 2016
czwartek, 22 września 2016
Rozdział 3 - Ruszamy w trasę
-Martwię się. Cleo prześladują w szkole.
-Że co?! - zdziwił się Charlie.
-Dokuczają jej z powodu jej związku z Leo.
-Ale ci nie dokuczają?
-Nie, nawet jeśli by chcieli to nie mogą. Z naszej szkoły łatwo wylecieć.
-Dlaczego Cleo nie chodzi z tobą do szkoły?
-Tak jak mówiłam, z naszej szkoły łatwo wylecieć, a Cleo nie jest wzorową uczennicą. Nie wiem co robić.
-Niech powie Leo.
-Próbowałam ją namówić, ale ona jest uparta.
-Ja pogadam z Leondre'm. Jest moim najlepszym przyjacielem i mam zamiar pomóc siostrze.
-Dziękuję Charlie, kocham cię.
***Charlie***
Jaki ja byłem wściekły! Jak można komuś dokuczać dlatego, że jest szczęśliwy?
-Mam pytanie, długo jej dokuczają?
-Zaczęli kilka dni po opublikowaniu związku.
-Jak ją prześladują?
-W sensie?
-No przezywają albo...
-Szczerze nie wiem. Co się pytam Cleo mówi, że nie chce o tym gadać. Ale boję się, że nawet posuwają się do bicia. Już kilka razy widziałam siniaki na jej rękach, nogach, a raz jak byliśmy na basenie to kilka na plecach i brzuchu.
Jak się o tym dowiedziałem, to normalnie w szoku byłem. (Joker - Szok fajna piosenka - od aut.) Muszę pogadać z brunetami.
*Ranek*
Gdy się naszykowałem powędrowałem do domu siostrzyczki. Wszedłem do jej pokoju, ale zapomniałem zapukać. Niestety, właśnie się ubierała. Na szczęście chociaż bieliznę miała na sobie.
-Wypierdalaj z mojej ziemi! - krzyknęła.
-O nie! Jesteśmy zgubieni! - krzyknął Leondre który stał za mną.
-Haha! Dobra my ci Cleoś nie przeszkadzamy. Cho Leo.
Myślałem, czy najpierw porozmawiać z chłopakiem, czy z dziewczyną i wybrałem tą drugą opcję. Po kilku minutach brunetka wyszła zabijając mnie wzrokiem. Wzięła do rąk poduszkę, a ja już wiedziałem o co jej chodzi więc zacząłem uciekać.
-Za-wsze trze-ba pu-kać! -krzyczała sylabami waląc mnie poduszką.
-Ała! Dobra! Przepraszam!
-Wybaczam ci.
-Dziękuję! Em, Leo... Zostawisz nas samych?
-Jasneee... nie przeszkadzam wammm.
-Ty zboku, ja chcę tylko z nią pogadać!
-To dobrze. Ma być nietknięta, ja chcę być pierwszy.
-Jezu Leondre idź już!-wykonał polecenie.
Cleo zmarszczyła brwi. Usiadła na krześle i spojrzała w moją stronę.
-O co chodzi?-zapytała
-Wiem, że cię prześladują.
-Charlie to nie tak...
-A jak? Cleo, wiem, że chcesz być silna i w ogóle, ale nie można tego tak zostawić.
-Ty mnie nie rozumiesz! Nie znęcali się nad tobą!
-Skąd masz taką pewność?
-Charlie, czy ty?...
-Nie, nie znęcali się nade mną. Ale nad Leo tak. Ja mu już pomogłem, a teraz kolej na ciebie.
-Słuchaj, ja nie chcę... naprawdę nie chcę o tym mówić.
-Zaufaj mi. -złapałem ją za rękę.
Dziewczyna spuściła wzrok i siedziała chwilę w ciszy. Pozwoliłem jej na to. Pewnie zbiera słowa do kupy, albo pewność siebie aby mi powiedzieć.
-To... to Zack. Go się najbardziej boję. Właściwie... wszyscy w szkole uprzykrzają mi życie, ale on jako jedyny mnie... -jej głos się złamał.
-Bije? - spytałem niepewnie. Ona tylko spojrzała w moje oczy i pokiwała głową. Przytuliłem ją gdy zobaczyłem w jej oczach łzy.
-Charlie to trudne...
-Wiem. Chcesz pogadać z Leo, czy ja mam to zrobić?
-Możesz ty?
-Jasne.
-Dzięki. To ja pójdę do Kasi. Szkoda, że nie jedzie.
-Leondre! Pa Cleo.
-Charlie boję się.
-Wszystko będzie dobrze, zaufaj mi.
Niebieskooka się do mnie uśmiechnęła, a następnie wyszła.
-Leo!
-Wszystko słyszałem.
-I?
-Muszę z nią pogadać.
***Cleo***
Mówiłam Kasi o rozmowie z Charlie'm gdy nagle do pokoju wszedł Leo. Dałam jej znać, że chcę pogadać z nim w cztery oczy. Ona pokiwała głową i wyszła z pomieszczenia.
-Okłamałaś mnie. - powiedział
-Leondre...
-Wiesz jak ja się teraz czuję? Własna dziewczyna mnie okłamała.
-Myślałam, że mnie zrozumiesz.
-Jakoś nie potrafię cię zrozumieć.
-Ty też jak byłeś prześladowany w szkole nikomu o tym nie chciałeś powiedzieć.
-Ale... to było co innego. Nikogo nie miałem, byłem sam.
-Nie byłeś sam. Miałeś mamę, brata, siostrę, ojca. Też się bałeś. Nikogo nie chciałeś martwić. Właśnie ja tak się czuję.
-Po prostu wkurza mnie, że mi nie zaufałaś. Przepraszam.
-Ja też przepraszam, ale po prostu się bałam.
-Już nie masz czego skarbie. Jak tylko znajdę tego Zack'a to dostanie gorzej niż Romek.
Zaśmiałam się na to wspomnienie.
-Dziękuję mój ty rycerzu. Naprawdę Cię przepraszam.
-Dobra. Nie było sprawy.
-Jedziemy? Już za godzinę mamy samolot.
-To już czas? Dobra tylko...
-Zagonimy blondasków.
Gdy wyszliśmy z domu, Charlie i Kasia rozmawiali. Przytuliłam Charliego.
-Dziękuję.
-Ej, a ja to co? -powiedziała blondynka.
-Oj, choć do mnie. - przytuliłam ją - Będę tęsknić.
-Hello! Jadę z wami na lotnisko.
-Ale już tęsknię.- powiedziałam i dałam jej (przyjacielskiego) buziaka w policzek.
-Ty mnie zdradzasz?! - krzyknął Leo- Z dziewczyną?
-A ty jej na to pozwalasz?! -krzyknął Charlie do Kasi. A my śmialiśmy się jak głupie do szpiku kości.
Poszłam jeszcze przytulić mamę na pożegnanie, ona dała mi milion zakazów i nakazów, aż w końcu włożyliśmy walizki do bagażnika i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Ja usiadłam z przodu, pozwoliłam Kaśce spędzić ostatnie chwile z chłopakami. Ja będę miała ich na głowie długo! Jupiii! Trasa zaczyna się i kończy w Londynie, na otwarciu i zakończeniu. Tym razem droga na lotnisko minęła w kilka sekund. Pożegnaliśmy się z Kasią i...
--------------------------------
Rozdział później, bo ostatnio nie było żadnego komentarza.
Jak będzie choć jeden to rozdział za tydzień
Im więcej tym szybciej
-Że co?! - zdziwił się Charlie.
-Dokuczają jej z powodu jej związku z Leo.
-Ale ci nie dokuczają?
-Nie, nawet jeśli by chcieli to nie mogą. Z naszej szkoły łatwo wylecieć.
-Dlaczego Cleo nie chodzi z tobą do szkoły?
-Tak jak mówiłam, z naszej szkoły łatwo wylecieć, a Cleo nie jest wzorową uczennicą. Nie wiem co robić.
-Niech powie Leo.
-Próbowałam ją namówić, ale ona jest uparta.
-Ja pogadam z Leondre'm. Jest moim najlepszym przyjacielem i mam zamiar pomóc siostrze.
-Dziękuję Charlie, kocham cię.
***Charlie***
Jaki ja byłem wściekły! Jak można komuś dokuczać dlatego, że jest szczęśliwy?
-Mam pytanie, długo jej dokuczają?
-Zaczęli kilka dni po opublikowaniu związku.
-Jak ją prześladują?
-W sensie?
-No przezywają albo...
-Szczerze nie wiem. Co się pytam Cleo mówi, że nie chce o tym gadać. Ale boję się, że nawet posuwają się do bicia. Już kilka razy widziałam siniaki na jej rękach, nogach, a raz jak byliśmy na basenie to kilka na plecach i brzuchu.
Jak się o tym dowiedziałem, to normalnie w szoku byłem. (Joker - Szok fajna piosenka - od aut.) Muszę pogadać z brunetami.
*Ranek*
Gdy się naszykowałem powędrowałem do domu siostrzyczki. Wszedłem do jej pokoju, ale zapomniałem zapukać. Niestety, właśnie się ubierała. Na szczęście chociaż bieliznę miała na sobie.
-Wypierdalaj z mojej ziemi! - krzyknęła.
-O nie! Jesteśmy zgubieni! - krzyknął Leondre który stał za mną.
-Haha! Dobra my ci Cleoś nie przeszkadzamy. Cho Leo.
Myślałem, czy najpierw porozmawiać z chłopakiem, czy z dziewczyną i wybrałem tą drugą opcję. Po kilku minutach brunetka wyszła zabijając mnie wzrokiem. Wzięła do rąk poduszkę, a ja już wiedziałem o co jej chodzi więc zacząłem uciekać.
-Za-wsze trze-ba pu-kać! -krzyczała sylabami waląc mnie poduszką.
-Ała! Dobra! Przepraszam!
-Wybaczam ci.
-Dziękuję! Em, Leo... Zostawisz nas samych?
-Jasneee... nie przeszkadzam wammm.
-Ty zboku, ja chcę tylko z nią pogadać!
-To dobrze. Ma być nietknięta, ja chcę być pierwszy.
-Jezu Leondre idź już!-wykonał polecenie.
Cleo zmarszczyła brwi. Usiadła na krześle i spojrzała w moją stronę.
-O co chodzi?-zapytała
-Wiem, że cię prześladują.
-Charlie to nie tak...
-A jak? Cleo, wiem, że chcesz być silna i w ogóle, ale nie można tego tak zostawić.
-Ty mnie nie rozumiesz! Nie znęcali się nad tobą!
-Skąd masz taką pewność?
-Charlie, czy ty?...
-Nie, nie znęcali się nade mną. Ale nad Leo tak. Ja mu już pomogłem, a teraz kolej na ciebie.
-Słuchaj, ja nie chcę... naprawdę nie chcę o tym mówić.
-Zaufaj mi. -złapałem ją za rękę.
Dziewczyna spuściła wzrok i siedziała chwilę w ciszy. Pozwoliłem jej na to. Pewnie zbiera słowa do kupy, albo pewność siebie aby mi powiedzieć.
-To... to Zack. Go się najbardziej boję. Właściwie... wszyscy w szkole uprzykrzają mi życie, ale on jako jedyny mnie... -jej głos się złamał.
-Bije? - spytałem niepewnie. Ona tylko spojrzała w moje oczy i pokiwała głową. Przytuliłem ją gdy zobaczyłem w jej oczach łzy.
-Charlie to trudne...
-Wiem. Chcesz pogadać z Leo, czy ja mam to zrobić?
-Możesz ty?
-Jasne.
-Dzięki. To ja pójdę do Kasi. Szkoda, że nie jedzie.
-Leondre! Pa Cleo.
-Charlie boję się.
-Wszystko będzie dobrze, zaufaj mi.
Niebieskooka się do mnie uśmiechnęła, a następnie wyszła.
-Leo!
-Wszystko słyszałem.
-I?
-Muszę z nią pogadać.
***Cleo***
Mówiłam Kasi o rozmowie z Charlie'm gdy nagle do pokoju wszedł Leo. Dałam jej znać, że chcę pogadać z nim w cztery oczy. Ona pokiwała głową i wyszła z pomieszczenia.
-Okłamałaś mnie. - powiedział
-Leondre...
-Wiesz jak ja się teraz czuję? Własna dziewczyna mnie okłamała.
-Myślałam, że mnie zrozumiesz.
-Jakoś nie potrafię cię zrozumieć.
-Ty też jak byłeś prześladowany w szkole nikomu o tym nie chciałeś powiedzieć.
-Ale... to było co innego. Nikogo nie miałem, byłem sam.
-Nie byłeś sam. Miałeś mamę, brata, siostrę, ojca. Też się bałeś. Nikogo nie chciałeś martwić. Właśnie ja tak się czuję.
-Po prostu wkurza mnie, że mi nie zaufałaś. Przepraszam.
-Ja też przepraszam, ale po prostu się bałam.
-Już nie masz czego skarbie. Jak tylko znajdę tego Zack'a to dostanie gorzej niż Romek.
Zaśmiałam się na to wspomnienie.
-Dziękuję mój ty rycerzu. Naprawdę Cię przepraszam.
-Dobra. Nie było sprawy.
-Jedziemy? Już za godzinę mamy samolot.
-To już czas? Dobra tylko...
-Zagonimy blondasków.
Gdy wyszliśmy z domu, Charlie i Kasia rozmawiali. Przytuliłam Charliego.
-Dziękuję.
-Ej, a ja to co? -powiedziała blondynka.
-Oj, choć do mnie. - przytuliłam ją - Będę tęsknić.
-Hello! Jadę z wami na lotnisko.
-Ale już tęsknię.- powiedziałam i dałam jej (przyjacielskiego) buziaka w policzek.
-Ty mnie zdradzasz?! - krzyknął Leo- Z dziewczyną?
-A ty jej na to pozwalasz?! -krzyknął Charlie do Kasi. A my śmialiśmy się jak głupie do szpiku kości.
Poszłam jeszcze przytulić mamę na pożegnanie, ona dała mi milion zakazów i nakazów, aż w końcu włożyliśmy walizki do bagażnika i zajęliśmy miejsca w samochodzie. Ja usiadłam z przodu, pozwoliłam Kaśce spędzić ostatnie chwile z chłopakami. Ja będę miała ich na głowie długo! Jupiii! Trasa zaczyna się i kończy w Londynie, na otwarciu i zakończeniu. Tym razem droga na lotnisko minęła w kilka sekund. Pożegnaliśmy się z Kasią i...
--------------------------------
Rozdział później, bo ostatnio nie było żadnego komentarza.
Jak będzie choć jeden to rozdział za tydzień
Im więcej tym szybciej
środa, 14 września 2016
Rozdział 2 - Dlaczego mi nie powiedziała?
Otworzyłem drzwi i myślałem, że zejdę...
Zobaczyłem Cleo, która leży na podłodze z rozciętymi żyłami, a obok niej pognieciona kartka z napisem
,,Przepraszam nie tęsknij". Kałuża krwi była ogromna, nie liczyłem na to że żyje.
Wziąłem ją na kolana, zacząłem płakać i krzyczeć. Cały drżałem. Odgarnąłem włosy z jej pięknej twarzyczki i j pocałowałem ją. Czego mi nie powiedziała? Co przegapiłem? Płakałem ale... Nagle usłyszałem śmiech.
-Prima Aprilis.
-Cleo, takich rzeczy się nie robi!
-Przepraszam, ale chyba nie znasz mnie dobrze.
-Dobrze wybaczam ci, ale szybko to ogarnij, bo zaraz musisz iść do szkoły.
-Tak, super... :(
-O co chodzi?
-Nie chcę tam iść.
-Dlaczego?
-Bo moja przyszłość zostanie w domu.
-Co to za przyszłość?
-Właśnie z nią rozmawiam.
-Fajnie, ale już się szykuj, ja idę zrobić naleśniki!
-Nie Leondre! Już jeden dom poszedł z dymem.
-A zamknij się!
-Tak... Też Cię kocham debilu.
Po kilkunastu minutach na stole czekały naleśniki i Nutella. Po chwili Cleo zeszła i mogliśmy delektować się tym wyrafinowanym posiłkiem.
-Tak a propos. Gdzie twoja mama?-zapytałem
-Pojechała odwiedzić babcię w szpitalu.
-Tą babcię u której mieszkałaś?
-Mam tylko jedną babcię. I chyba nie będę miała żadnej.
-Nie mów tak i be hopeful. Masz przecież dziadków nie?
-Nie...
-Przepraszam...
-Za co? To normalne, że ludzie umierają.
-Tak... coś o tym wiem...
Nagle odezwał się natarczywy dzwonek do drzwi. To była Kasia i Charlie.
-Ok chłopcy - powiedziała Kasia -My idziemy do szkoły, a wy czekajcie na tą guwernantkę. Paa!
***Cleo***
Tak... znowu to samo. Dlaczego... Dlaczego ludzie nie potrafią zrozumieć szczęścia innych? I jeszcze jestem w tym sama. Kasia chodzi do prywatnej szkoły, na którą mnie nie stać, a poza tym ten ich surowy zakaz praktycznie na wszystko sprawiłby, że wyrzucili by mnie pierwszego dnia. Chciałabym powiedzieć Leo. Ale nie chcę sprawiać mu problemów, już wystarczająco mu ich narobiłam. Kolejny raz wracałam do domu i kolejny raz ich spotkałam. Czego oni chcą? Sławy, pieniędzy? Są zazdrośni? Wkurzeni? A może chcą tylko zwrócić na siebie uwagę? Wiem tylko to, że jest więcej pytań niż odpowiedzi.
-Czego ode mnie chcesz Raquel?- zapytałam z wyrzutem.
-Słuchaj smarkulo, Leondre zasługuje na coś lepszego niż ty.
-On mnie kocha, czy ci się to podoba czy nie. - powiedziałam i zostawiłam ją w tyle. Nie mam czasu się z nią kłócić. Mam ważniejsze rzeczy na głowie. Przechodziłam tymi samymi chodnikami, przy tych samych ulicach. Z tym samym strachem i drżeniem rąk. Nie mogę iść inną drogą. Przez las jest niebezpiecznie-nie ma zasięgu, łatwo się zgubić. Więc zostaje mi ta nieszczęsna droga.
-Kogo my tu mamy? - no i zaczęło się.
-Zack, nie mam czasu. Daj sobie z tym spokój, nic ci nie zrobiłam.
-Laseczka tej gwiazduni. Jak zwykle nie ma czasu. Ten twój chłoptaś to lamus we własnej postaci. Ja bym z taką brzydulą nie ryzykował ze sławą. -powiedział i uderzył mnie w brzuch. Zack... nienawidzi mnie za... długo by wymieniać... praktycznie za wszystko. Dlaczego się go aż tak boję, żeby aż nie powiedzieć Leondremu? Tylko Kasia wie... i cała szkoła. Odwrócili się ode mnie, bo jestem dziewczyną sławnego rapera. I to boli... ale rozłąka z Leo bolała by jeszcze bardziej. Coś o tym wiem. Pod domem spotkałam Kasię.
-Znowu? - spytała.
-A jak myślisz? Teraz... nie chcę o tym gadać.
-Ok...
Poszłam do pokoju, rzuciłam plecak w kąt. Poprawiłam włosy, przebrałam się w domowe ciuchy i usiadłam na łóżku.
-Dobra Cleo...-wparowała Katarzyna - Nie możesz tego tak zostawić! Musisz powiedzieć Leo!
-Jak mam mu powiedzieć, że mi dokuczają z powodu naszego związku?
-To dokuczanie zamienia się w prześladowanie a nawet znęcanie więc...
-Dziewczyny co to za krzyki? Możecie mi to przetłumaczyć na angielski?
Spojrzałam w stronę drzwi. Zobaczyłam tam bruneta.
-Znęcają się w szkole nad Cleo bo jest twoją dziewczyną! -wygadała Kaśka.
-Cleo powiedz czy to prawda?
Nie umiałam nic powiedzieć. Strach mnie obleciał.
-Nie chciałam robić ci kłopotów. - powiedziałam.
-Kasiu zostawisz nas samych? Chcę z nią pogadać.
-Jasne Leo.
-Leondre ja...
-Nic nie mów. Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Nie chcę o tym gadać...
-Cleo...
-Daj mi spokój. Naprawdę nic mi nie jest. Tylko ty i Kaśka wyszystko wyolbrzymiacie. Wszystko jest ok. To naprawdę tylko małe zaczepki. Z zazdrości i tyle.
-Daj słowo, że tak jest.
-Daję słowo.
Potem do mnie podszedł i mnie przytulił.
-Dobrze... a teraz pogadajmy jak ci się podoba guwernantka. -powiedziałam
-Gdy ją pierwszy raz ujrzałem, przypomniał mi się zespół, o którym jakiś czas temu mi mówiłaś.
-Jaki?
-Big Cyc
-Ty zboku!
-Dobra zaraz tu przyjdzie Charlie.
-Już jestem. -powiedział nam znany i kochany blondasek-A właściwie jesteśmy z Kasią.
-Mamy dla was propozycję. Bo wydaliśmy album i mieliśmy trasę, a teraz... organizacja przeciwko przemocy robi wielkie wydarzenie i będziemy w wielu krajach na całym świecie! Będziemy walczyć z przemocą- śpiewając piosenki, sprzedawać koszulki, bandamki i silikonki z napisem ,,AntiBullying" i rozmawiać z ofiarami przemocy. No i potrzebna nam będzie pomoc. - oznajmił Bars.
-Pomyśleliście o nas?
-Tak.
-Już się pytam mamy.
*30 minut później*
-Zgodziła się!
-Co tak długo?
-Musiałam błagać.
-Ok teraz moja kolej. -powiedziała Kasia
***Kasia***
-Mamo... Wiesz jak bardzo Cię kocham?
-Co znowu chcesz?
-Mogę jechać z Charlie'm, Leo i Cleo w trasę charytatywną?
-Nie wiem czy to dobry pomysł...
-Ale...
-Bez ale. Jesteś za młoda!
-Mama Cleo się zgodziła!
-To nie znaczy, że ja się zgadzam.
-Oj proszę! Co mam zrobić żebyś mi pozwoliła?
-Zostać w domu.
-Oj no weź!
-Co? Nie ma mowy i tyle!
-Proszę
-Nie
-Ej no...
Poszłam do Cleo i od razu można było wywnioskować z mojej miny że się nie zgodziła.
-Ale jak ja wytrzymam bez Ciebie?-powiedział Charlie.
-Nie wiem... Ale nie chcę was zatrzymywać. Ja i tak mam szkołę i na niejedną trasę z wami pojadę. Jedźcie beze mnie. Będę do was dzwonić tak często, że będziecie mieli mnie dosyć.
-To bez Ciebie nie będzie to samo.
-Powinnaś jechać Cleo. Ja nie mam tak jak ty jeśli wiesz o co mi chodzi. Dam sobie radę.
-Dzięki, jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
***Tydzień później***
***Cleo***
Piątek. Wychodzę ze szkoły. Mam gdzieś, że wszystkie dziewczyny są zazdrosne i robią wszystko bym zerwała z Leo. Niech się walą, jadę z nim w trasę! Jestem mega podjarana! To już jutro. Mimo to... ciągle szkoda mi, że Kasia nie jedzie. Będzie mi brakować kogoś kto mnie rozumie, w końcu... chłopaki będą się przytulać z milionem dziewczyn. Nie, mi to nie przeszkadza, ale... czasami jak jakaś dziewczyna dobiera się do Leondrego to mam ochotę... dać jej z liścia! Wracałam do domu podśpiewując Justin Bieber ,,Sorry".
-Co ty taka uśmiechnięta? - zapytał (nie zgadniecie) Zack.
-Jutro jest bardzo fajny dzień!
-Myślałem, że masz tyle kasy że zapłacisz mi za cały miesiąc.
-Za co mam ci płacić?
-Za to, że jeszcze nie trafiłaś do szpitala!
-Hm... niech się zastanowię... Nie!
Byłam taka pewna siebie, Leondre tak na mnie działa. Ale nawet pewność siebie nie pomoże mi z Zackiem. Złapał mnie za ramię i uderzył o ścianę.
-Może następnym razem zastanowisz się zanim coś powiesz. -oznajmił i uderzył mnie w przedramię. Wróciłam do domu uśmiechnięta. Nikt mi nie zepsuje humoru. Przyznałam się Kasi, że znowu Zack mi dokuczał. Ale nie wiem, czy był to dobry pomysł. Ona znowu zaczęła wykładać mi kazania, że powinnam pogadać z Leo bla bla bla. Wzruszyłam ramionami i poszłam się pakować.
***Kasia***
Martwię się o nią. Nie mogłam skupić się gdy pomagałam Charlie'mu się pakować. On to chyba zauważył.
-Perełko co się stało?
-Martwię się. Cleo prześladują w szkole...
Zobaczyłem Cleo, która leży na podłodze z rozciętymi żyłami, a obok niej pognieciona kartka z napisem
,,Przepraszam nie tęsknij". Kałuża krwi była ogromna, nie liczyłem na to że żyje.
Wziąłem ją na kolana, zacząłem płakać i krzyczeć. Cały drżałem. Odgarnąłem włosy z jej pięknej twarzyczki i j pocałowałem ją. Czego mi nie powiedziała? Co przegapiłem? Płakałem ale... Nagle usłyszałem śmiech.
-Prima Aprilis.
-Cleo, takich rzeczy się nie robi!
-Przepraszam, ale chyba nie znasz mnie dobrze.
-Dobrze wybaczam ci, ale szybko to ogarnij, bo zaraz musisz iść do szkoły.
-Tak, super... :(
-O co chodzi?
-Nie chcę tam iść.
-Dlaczego?
-Bo moja przyszłość zostanie w domu.
-Co to za przyszłość?
-Właśnie z nią rozmawiam.
-Fajnie, ale już się szykuj, ja idę zrobić naleśniki!
-Nie Leondre! Już jeden dom poszedł z dymem.
-A zamknij się!
-Tak... Też Cię kocham debilu.
Po kilkunastu minutach na stole czekały naleśniki i Nutella. Po chwili Cleo zeszła i mogliśmy delektować się tym wyrafinowanym posiłkiem.
-Tak a propos. Gdzie twoja mama?-zapytałem
-Pojechała odwiedzić babcię w szpitalu.
-Tą babcię u której mieszkałaś?
-Mam tylko jedną babcię. I chyba nie będę miała żadnej.
-Nie mów tak i be hopeful. Masz przecież dziadków nie?
-Nie...
-Przepraszam...
-Za co? To normalne, że ludzie umierają.
-Tak... coś o tym wiem...
Nagle odezwał się natarczywy dzwonek do drzwi. To była Kasia i Charlie.
-Ok chłopcy - powiedziała Kasia -My idziemy do szkoły, a wy czekajcie na tą guwernantkę. Paa!
***Cleo***
Tak... znowu to samo. Dlaczego... Dlaczego ludzie nie potrafią zrozumieć szczęścia innych? I jeszcze jestem w tym sama. Kasia chodzi do prywatnej szkoły, na którą mnie nie stać, a poza tym ten ich surowy zakaz praktycznie na wszystko sprawiłby, że wyrzucili by mnie pierwszego dnia. Chciałabym powiedzieć Leo. Ale nie chcę sprawiać mu problemów, już wystarczająco mu ich narobiłam. Kolejny raz wracałam do domu i kolejny raz ich spotkałam. Czego oni chcą? Sławy, pieniędzy? Są zazdrośni? Wkurzeni? A może chcą tylko zwrócić na siebie uwagę? Wiem tylko to, że jest więcej pytań niż odpowiedzi.
-Czego ode mnie chcesz Raquel?- zapytałam z wyrzutem.
-Słuchaj smarkulo, Leondre zasługuje na coś lepszego niż ty.
-On mnie kocha, czy ci się to podoba czy nie. - powiedziałam i zostawiłam ją w tyle. Nie mam czasu się z nią kłócić. Mam ważniejsze rzeczy na głowie. Przechodziłam tymi samymi chodnikami, przy tych samych ulicach. Z tym samym strachem i drżeniem rąk. Nie mogę iść inną drogą. Przez las jest niebezpiecznie-nie ma zasięgu, łatwo się zgubić. Więc zostaje mi ta nieszczęsna droga.
-Kogo my tu mamy? - no i zaczęło się.
-Zack, nie mam czasu. Daj sobie z tym spokój, nic ci nie zrobiłam.
-Laseczka tej gwiazduni. Jak zwykle nie ma czasu. Ten twój chłoptaś to lamus we własnej postaci. Ja bym z taką brzydulą nie ryzykował ze sławą. -powiedział i uderzył mnie w brzuch. Zack... nienawidzi mnie za... długo by wymieniać... praktycznie za wszystko. Dlaczego się go aż tak boję, żeby aż nie powiedzieć Leondremu? Tylko Kasia wie... i cała szkoła. Odwrócili się ode mnie, bo jestem dziewczyną sławnego rapera. I to boli... ale rozłąka z Leo bolała by jeszcze bardziej. Coś o tym wiem. Pod domem spotkałam Kasię.
-Znowu? - spytała.
-A jak myślisz? Teraz... nie chcę o tym gadać.
-Ok...
Poszłam do pokoju, rzuciłam plecak w kąt. Poprawiłam włosy, przebrałam się w domowe ciuchy i usiadłam na łóżku.
-Dobra Cleo...-wparowała Katarzyna - Nie możesz tego tak zostawić! Musisz powiedzieć Leo!
-Jak mam mu powiedzieć, że mi dokuczają z powodu naszego związku?
-To dokuczanie zamienia się w prześladowanie a nawet znęcanie więc...
-Dziewczyny co to za krzyki? Możecie mi to przetłumaczyć na angielski?
Spojrzałam w stronę drzwi. Zobaczyłam tam bruneta.
-Znęcają się w szkole nad Cleo bo jest twoją dziewczyną! -wygadała Kaśka.
-Cleo powiedz czy to prawda?
Nie umiałam nic powiedzieć. Strach mnie obleciał.
-Nie chciałam robić ci kłopotów. - powiedziałam.
-Kasiu zostawisz nas samych? Chcę z nią pogadać.
-Jasne Leo.
-Leondre ja...
-Nic nie mów. Dlaczego mi nie powiedziałaś?
-Nie chcę o tym gadać...
-Cleo...
-Daj mi spokój. Naprawdę nic mi nie jest. Tylko ty i Kaśka wyszystko wyolbrzymiacie. Wszystko jest ok. To naprawdę tylko małe zaczepki. Z zazdrości i tyle.
-Daj słowo, że tak jest.
-Daję słowo.
Potem do mnie podszedł i mnie przytulił.
-Dobrze... a teraz pogadajmy jak ci się podoba guwernantka. -powiedziałam
-Gdy ją pierwszy raz ujrzałem, przypomniał mi się zespół, o którym jakiś czas temu mi mówiłaś.
-Jaki?
-Big Cyc
-Ty zboku!
-Dobra zaraz tu przyjdzie Charlie.
-Już jestem. -powiedział nam znany i kochany blondasek-A właściwie jesteśmy z Kasią.
-Mamy dla was propozycję. Bo wydaliśmy album i mieliśmy trasę, a teraz... organizacja przeciwko przemocy robi wielkie wydarzenie i będziemy w wielu krajach na całym świecie! Będziemy walczyć z przemocą- śpiewając piosenki, sprzedawać koszulki, bandamki i silikonki z napisem ,,AntiBullying" i rozmawiać z ofiarami przemocy. No i potrzebna nam będzie pomoc. - oznajmił Bars.
-Pomyśleliście o nas?
-Tak.
-Już się pytam mamy.
*30 minut później*
-Zgodziła się!
-Co tak długo?
-Musiałam błagać.
-Ok teraz moja kolej. -powiedziała Kasia
***Kasia***
-Mamo... Wiesz jak bardzo Cię kocham?
-Co znowu chcesz?
-Mogę jechać z Charlie'm, Leo i Cleo w trasę charytatywną?
-Nie wiem czy to dobry pomysł...
-Ale...
-Bez ale. Jesteś za młoda!
-Mama Cleo się zgodziła!
-To nie znaczy, że ja się zgadzam.
-Oj proszę! Co mam zrobić żebyś mi pozwoliła?
-Zostać w domu.
-Oj no weź!
-Co? Nie ma mowy i tyle!
-Proszę
-Nie
-Ej no...
Poszłam do Cleo i od razu można było wywnioskować z mojej miny że się nie zgodziła.
-Ale jak ja wytrzymam bez Ciebie?-powiedział Charlie.
-Nie wiem... Ale nie chcę was zatrzymywać. Ja i tak mam szkołę i na niejedną trasę z wami pojadę. Jedźcie beze mnie. Będę do was dzwonić tak często, że będziecie mieli mnie dosyć.
-To bez Ciebie nie będzie to samo.
-Powinnaś jechać Cleo. Ja nie mam tak jak ty jeśli wiesz o co mi chodzi. Dam sobie radę.
-Dzięki, jesteś moją najlepszą przyjaciółką.
***Tydzień później***
***Cleo***
Piątek. Wychodzę ze szkoły. Mam gdzieś, że wszystkie dziewczyny są zazdrosne i robią wszystko bym zerwała z Leo. Niech się walą, jadę z nim w trasę! Jestem mega podjarana! To już jutro. Mimo to... ciągle szkoda mi, że Kasia nie jedzie. Będzie mi brakować kogoś kto mnie rozumie, w końcu... chłopaki będą się przytulać z milionem dziewczyn. Nie, mi to nie przeszkadza, ale... czasami jak jakaś dziewczyna dobiera się do Leondrego to mam ochotę... dać jej z liścia! Wracałam do domu podśpiewując Justin Bieber ,,Sorry".
-Co ty taka uśmiechnięta? - zapytał (nie zgadniecie) Zack.
-Jutro jest bardzo fajny dzień!
-Myślałem, że masz tyle kasy że zapłacisz mi za cały miesiąc.
-Za co mam ci płacić?
-Za to, że jeszcze nie trafiłaś do szpitala!
-Hm... niech się zastanowię... Nie!
Byłam taka pewna siebie, Leondre tak na mnie działa. Ale nawet pewność siebie nie pomoże mi z Zackiem. Złapał mnie za ramię i uderzył o ścianę.
-Może następnym razem zastanowisz się zanim coś powiesz. -oznajmił i uderzył mnie w przedramię. Wróciłam do domu uśmiechnięta. Nikt mi nie zepsuje humoru. Przyznałam się Kasi, że znowu Zack mi dokuczał. Ale nie wiem, czy był to dobry pomysł. Ona znowu zaczęła wykładać mi kazania, że powinnam pogadać z Leo bla bla bla. Wzruszyłam ramionami i poszłam się pakować.
***Kasia***
Martwię się o nią. Nie mogłam skupić się gdy pomagałam Charlie'mu się pakować. On to chyba zauważył.
-Perełko co się stało?
-Martwię się. Cleo prześladują w szkole...
środa, 7 września 2016
Rozdział 1 - Spotkanie
Nagle coś przykuło mój wzrok i sprawiło, że się uśmiechnęłam...
-Leondre!
-Cleo!
Pobiegłam do niego i mocno przytuliłam. Jak ja za nim tęskniłam. Śmiałam się i płakałam z radości.
-Nawet nie wiesz jak cię potrzebowałam.
-Wiem... bo ja Ciebie równie mocno potrzebowałem.
Spojrzałam mu w oczy i się uśmiechnęłam. On dotknął ręką mojego policzka i wytarł łzy. Ciągle się śmiałam.
Pocałowałam go. Tak... właśnie tego było mi brak. Po chwili zobaczyliśmy, że Charlie z Kasią też się całują. To ich pierwszy pocałunek.
-O jakie to słodkie! - krzyknęłam.
-Wiem, że ona jest słodka. -powiedział Charles.
-Ale nie tak słodka jak ty! - oznajmiła blondynka.
-Fuj - Leo dodał swoje trzy grosze.
-Mam pytanie - powiedział blondyn - gdzie jest jakiś hotel blisko waszych domów?
-A na co ci to? - spytałam
-No bo gdzieś musimy spać?
-Właśnie ty u Kasi, Leondre u mnie.
-Serio?! - spytali chłopcy.
-Tak! - oznajmiłyśmy z dziewczyną.
-Yay!
-To idziemy? - spytałam
-Tak.
*W domu Cleo*
***Leondre***
W domu pierwsze co zrobiłem to włączyłem telefon do ładowania, a potem położyłem się na łóżku w ,,moim pokoju na jakiś czas".
-Wiesz, że jest 31 marca? - zapytałam.
-Ym... Tak.
-Jak macie ze szkołą?
-Będziemy mieć guwernantke. Będzie nas uczyła, gdy ty będziesz w szkole.
-Aha. Co chcesz dzisiaj robić?
-Szczerze? Zostać w domu. Potrzebuję odpoczynku, bo ciągle żyję na walizkach.
-Nie no spoko.
-Serwus! - krzyknęła Kasia. - Idę z Charlie'm na basen. Idziemy razem?
-Ja i Cleo zostajemy w domu.
-Ok. Pa!
Położyłam się obok chłopaka i złapałam jego rękę.
-Tęskniłam.
-Wiem słońce, wiem. Ale teraz jesteśmy razem.
-Yhy...
Byliśmy tak w ciszy, ale w końcu nie wytrzymałam.
-Leo... nie widzieliśmy się tak długo. Chodź na skatepark.
-Spoko.
***Charlie***
Bawiliśmy się przednio. Tyle było zjeżdżalni i innych rozrywek że łoo. Chyba po raz setny korzystałem ze zjeżdżalni gdy sobie uświadomiłem, że nigdzie nie ma Kasi. Szczerze, nie przejąłem się, Kasia to odpowiedzialna osoba. Jednak chciałem wiedzieć gdzie jest. Okrążyłem całą halę, sprawdziłem zjeżdżalnie, poszedłem na basen do pływania, poszedłem do sauny i jacuzzi ale nigdzie jej nie było. Pomyślałem że może poszła do łazienki? Ale nie miałem zamiaru tego sprawdzać. Zmęczony szukaniem udałem się położyć na leżaku, może tam spotkam dziewczynę. I chyba wolałem jej tam nie spotykać...
Gdy doszedłem zobaczyłem ratownika, który dopiero co sprawił, że Kasia wypluła wodę i zaczęła kaszleć.
-Kasia! Wszystko ok?
-Tak. Nic takiego się nie stało.
-Kochanie, jak to nic? Niektórzy ludzie od takich rzeczy umierają.
-No bo jak nie ma w pobliżu ratowników to co mają zrobić? Już nie przesadzaj Charlie.
-Nie przesadzam, ale dopiero co cię odzyskałem i nie mam zamiaru cię stracić.
-Też cię kocham.
-Ja ciebie też, ale nie rób tego więcej.
-Dobrze, dobrze. Choć na leżaki.
***Cleo***
Chciałam spędzić trochę czasu z Leosiem, ale bambinos mi nie pozwalały. Rozumiałam je, że chciały pogadać, że swoim idolem i że to może być ich pierwsze i ostatnie spotkanie, dlatego im nie przeszkadzałam. Ale powoli się ściemniało i chciałam wracać do domu. Postanowiłam wrócić sama i wyśle chłopakowi sms'a. Udałam się w stronę domu. Gdy już tam byłam poszłam do pokoju i zaczęłam pakować książki. W końcu jutro poniedziałek. Tsa super. Gdy już to zrobiłam zdałam sobie sprawę, że jutro piękny dzień. Więc naszykowałam dla Leondrego niespodziankę.
*Następny dzień rano*
***Leondre***
Obudziłem się rano i poszedłem do kuchni. Nigdzie nie było Cleo, a wiedziałem, że musi iść do szkoły. Pobiegłem do jej pokoju i zacząłem się wydzierać.
-Cleo do szkoły!
Otworzyłem drzwi i myślałem, że zejdę...
-----------------------------
Tym oto cudownym akcentem kończymy ten rozdział.
Nie mam zamiaru się rozpisywać, bo muszę lecieć po okładki, więc szybko.
Rozdziały powinny być co środę, ale z dobrym humorem mogą być wcześniej, więc sprawdzajcie.
Jeśli będzie dużo komentarzy rozdział będzie szybciej.
Muszę jeszcze zrobić polaka, nauczyć się historii i geografii więc pa!!!
-Leondre!
-Cleo!
Pobiegłam do niego i mocno przytuliłam. Jak ja za nim tęskniłam. Śmiałam się i płakałam z radości.
-Nawet nie wiesz jak cię potrzebowałam.
-Wiem... bo ja Ciebie równie mocno potrzebowałem.
Spojrzałam mu w oczy i się uśmiechnęłam. On dotknął ręką mojego policzka i wytarł łzy. Ciągle się śmiałam.
Pocałowałam go. Tak... właśnie tego było mi brak. Po chwili zobaczyliśmy, że Charlie z Kasią też się całują. To ich pierwszy pocałunek.
-O jakie to słodkie! - krzyknęłam.
-Wiem, że ona jest słodka. -powiedział Charles.
-Ale nie tak słodka jak ty! - oznajmiła blondynka.
-Fuj - Leo dodał swoje trzy grosze.
-Mam pytanie - powiedział blondyn - gdzie jest jakiś hotel blisko waszych domów?
-A na co ci to? - spytałam
-No bo gdzieś musimy spać?
-Właśnie ty u Kasi, Leondre u mnie.
-Serio?! - spytali chłopcy.
-Tak! - oznajmiłyśmy z dziewczyną.
-Yay!
-To idziemy? - spytałam
-Tak.
*W domu Cleo*
***Leondre***
W domu pierwsze co zrobiłem to włączyłem telefon do ładowania, a potem położyłem się na łóżku w ,,moim pokoju na jakiś czas".
-Wiesz, że jest 31 marca? - zapytałam.
-Ym... Tak.
-Jak macie ze szkołą?
-Będziemy mieć guwernantke. Będzie nas uczyła, gdy ty będziesz w szkole.
-Aha. Co chcesz dzisiaj robić?
-Szczerze? Zostać w domu. Potrzebuję odpoczynku, bo ciągle żyję na walizkach.
-Nie no spoko.
-Serwus! - krzyknęła Kasia. - Idę z Charlie'm na basen. Idziemy razem?
-Ja i Cleo zostajemy w domu.
-Ok. Pa!
Położyłam się obok chłopaka i złapałam jego rękę.
-Tęskniłam.
-Wiem słońce, wiem. Ale teraz jesteśmy razem.
-Yhy...
Byliśmy tak w ciszy, ale w końcu nie wytrzymałam.
-Leo... nie widzieliśmy się tak długo. Chodź na skatepark.
-Spoko.
***Charlie***
Bawiliśmy się przednio. Tyle było zjeżdżalni i innych rozrywek że łoo. Chyba po raz setny korzystałem ze zjeżdżalni gdy sobie uświadomiłem, że nigdzie nie ma Kasi. Szczerze, nie przejąłem się, Kasia to odpowiedzialna osoba. Jednak chciałem wiedzieć gdzie jest. Okrążyłem całą halę, sprawdziłem zjeżdżalnie, poszedłem na basen do pływania, poszedłem do sauny i jacuzzi ale nigdzie jej nie było. Pomyślałem że może poszła do łazienki? Ale nie miałem zamiaru tego sprawdzać. Zmęczony szukaniem udałem się położyć na leżaku, może tam spotkam dziewczynę. I chyba wolałem jej tam nie spotykać...
Gdy doszedłem zobaczyłem ratownika, który dopiero co sprawił, że Kasia wypluła wodę i zaczęła kaszleć.
-Kasia! Wszystko ok?
-Tak. Nic takiego się nie stało.
-Kochanie, jak to nic? Niektórzy ludzie od takich rzeczy umierają.
-No bo jak nie ma w pobliżu ratowników to co mają zrobić? Już nie przesadzaj Charlie.
-Nie przesadzam, ale dopiero co cię odzyskałem i nie mam zamiaru cię stracić.
-Też cię kocham.
-Ja ciebie też, ale nie rób tego więcej.
-Dobrze, dobrze. Choć na leżaki.
***Cleo***
Chciałam spędzić trochę czasu z Leosiem, ale bambinos mi nie pozwalały. Rozumiałam je, że chciały pogadać, że swoim idolem i że to może być ich pierwsze i ostatnie spotkanie, dlatego im nie przeszkadzałam. Ale powoli się ściemniało i chciałam wracać do domu. Postanowiłam wrócić sama i wyśle chłopakowi sms'a. Udałam się w stronę domu. Gdy już tam byłam poszłam do pokoju i zaczęłam pakować książki. W końcu jutro poniedziałek. Tsa super. Gdy już to zrobiłam zdałam sobie sprawę, że jutro piękny dzień. Więc naszykowałam dla Leondrego niespodziankę.
*Następny dzień rano*
***Leondre***
Obudziłem się rano i poszedłem do kuchni. Nigdzie nie było Cleo, a wiedziałem, że musi iść do szkoły. Pobiegłem do jej pokoju i zacząłem się wydzierać.
-Cleo do szkoły!
Otworzyłem drzwi i myślałem, że zejdę...
-----------------------------
Tym oto cudownym akcentem kończymy ten rozdział.
Nie mam zamiaru się rozpisywać, bo muszę lecieć po okładki, więc szybko.
Rozdziały powinny być co środę, ale z dobrym humorem mogą być wcześniej, więc sprawdzajcie.
Jeśli będzie dużo komentarzy rozdział będzie szybciej.
Muszę jeszcze zrobić polaka, nauczyć się historii i geografii więc pa!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)