No, bo Tilly miała wypadek i... i... - mama jąkała się. Chyba wiedziałam co się stało - ona... nie... żyje - wydusiła, nareszcie!Ale chwila... MOJA TILLY?! TO NIEMOŻLIWE!!! Wszyscy tylko nie ona i ludzie, na których mi zależy! To ja powinnam odejść z tego świata! Nie ona tylko ja! Nie dość, że dostaje jakieś groźby, Emily mnie nienawidzi i teraz Tilly. Co ja takiego zrobiłam! Ryczałam, jak nienormalna.
-Co teraz zamierzamy zrobić? -spytałam gdy się trochę uspokoiłam.
-Nie wiem. - ja wiem, ale czy się zgodzi. Nie chcę mieć takich gróźb codziennie.
-Może wrócimy? - spytałam niepewnie.
-/to dobry pomysł. Chyba - wstała i wyszła z pomieszczenia. Ja poszłam do siebie. Porobiłam coś na telefonie i znowu wiadomość.
Nie wytrzymałam, poszłam do łazienki. Wyciągnęłam żyletkę i...jedna kreska... druga... trzecia... Czy na pewno chcę to robić?.. Czwarta... piąta kreska... i szósta... Tyle chyba wystarczy. Założyłam jakąś bluzę i wyszłam. Do mojego pokoju wparowała mama i powiedziała, że mam się pakować i, że pani Lee wie o tym i posłała specjalnie Leo do sklepu.Szybko się spakowałam. Jeszcze zrobiłam niespodziankę dla Leo i wyszłam...
***Leondre***
Mama wysłała mnie do sklepu. Kiedy wracałem do sklepu zobaczyłem taksówkę. Pod naszym
domem! A więc pewnie mama Cleo pojechała gdzieś, może i Cleo też zabrała. Poszedłem to sprawdzić. U siebie jej nie było... U mnie też... Już miałem wychodzić, ale czekaj, wróć... Zauważyłem na poduszce płatki róż w kształcie serca, misia, który trzymał serduszko z napisem ,,Love" (Kamień z napisem Love xDD - od aut.) oraz... jakiś list...
Co??? Ale... Jak? Dlaczego? Nie... to jest żart... To nie możliwe! Ona mnie kochała, wiem to! Co ja zrobiłem? Co ja takiego zrobiłem mojemu życiu? Dlaczego się na mnie uwzięło? Najpierw mnie prześladują... ale potem poznaję przyjaciela... a potem miłość, która... odchodzi... Walnąłem się na łóżko i płakałem... Płakałem gorzkimi łzami... Jak dziecko...Ale to tak bolało...
***Charlie***
Siedziałem u siebie w pokoju i zajmowałem się opierdarlingiem (czyli odpoczywaniem, nic nie robieniem, nudzeniem się - od aut.). Nagle do pokoju wpadła Cleo.
-Hej! - powiedziałem
-Musimy porozmawiać... - powiedziała ze łzami na policzkach
- Ej co się stało?
-Wracam... do Polski, ale...
-Co? Dlaczego?
-Charlie, to naprawdę dla mnie trudne... Ale muszę i zrobię to. I nie mów nic Leo.
- Dlacze...
-Nie mów!
-Dobrze... Będę tęsknić...
-Ja też... Kocham cię Charlie... Zawsze będziesz moim przyjacielem.
Potem się do mnie przytuliła, a ja to odwzajemniłem...
- To pa...
-Pa...
***Miesiąc później***
***Leondre***
Przez ostatni miesiąc byłem odcięty od świata... Nie wychodziłem z domu, z pokoju też nie, nie było mnie na social media... Tylko czasem Charlie do mnie wpadł, albo mama... Nie chciałem jeść... Tylko czasem piłem, aby mieć czym płakać... Nawet mi Nutella nie smakowała (jakim cudem? - od aut.). To naprawdę dziwne... Menager wyzywa mnie, żebym się ogarnął i wziął do roboty. Nagle wszedł Charlie.
- Hej... Leo zrób coś wyglądasz okropnie.
- Jesteś bardzo szczery. Wiesz?
- Wiem. A co tam u ciebie? - spytał, a ja spojrzałem na niego jak na kogoś z innej planety.
- A co kurde może być? Cleo nie odbiera. Na Facebooku jej nie ma i na innych social mediach też. I ty się pytasz co u mnie? To tyle ci powiem że chujowo!-wykrzyczałem mu prosto w twarz i wybiegłem z domu. Pobiegłem nad rzekę...Biegłem przez miasto, a wszyscy na mnie patrzyli i zatykali nosy, no tak, nie myłem się miesiąc. Biegłem tak szybko, że jak ciapa Charlie, kilka razy się wywaliłem. Oczywiście leciałem dalej. Byłem już przy rzece, stałem na moście... Zastanawiałem się czy warto skoczyć...
-Nie! Błagam! Leondre! Błagam nie skacz, Leo!-krzyczał blondyn. Ale już nie odpowiedziałem... Skoczyłem... W ułamku sekundy zobaczyłem przed oczami całe życie, wszystkie momenty. Czułem, że latam...
------------------------------
Dałem jej ciastko z wielkim Love,
bo kamienie są dla ciot!!!
Hejka wszystkim!
NIEDŁUGO WAKACJE!!!
No dobra, następny rozdział będzie jak zobaczę pod tym rozdziałem 5 komentarzy.
Muszę tu coś jeszcze wyjaśnić tak specjalnie dla Werci. Kochana od aut. to skrót od wyrażenia od autorki. To totalnie nie ma związku z autami.
Wielkie pozdrowienia również dla Weri, z którą pisałam ten rozdział (dobra ona go pisała).
To do zobaczenia, siema i cześć.
PS: Mam nadzieję, że nikt nie przeraził się nowym wyglądem bloga:)
-Co teraz zamierzamy zrobić? -spytałam gdy się trochę uspokoiłam.
-Nie wiem. - ja wiem, ale czy się zgodzi. Nie chcę mieć takich gróźb codziennie.
-Może wrócimy? - spytałam niepewnie.
-/to dobry pomysł. Chyba - wstała i wyszła z pomieszczenia. Ja poszłam do siebie. Porobiłam coś na telefonie i znowu wiadomość.
Od: Nieznany
,,Mówiłam suko jebana masz się od nich odpierdolić, albo pożałujesz. A może B.A.M. pożałuje i nie będzie już żadnego Bars and Melody tylko debile. O.o
Twój koszmarek
xx
PS.Widzę każdy twój ruch szmato."
Nie wytrzymałam, poszłam do łazienki. Wyciągnęłam żyletkę i...jedna kreska... druga... trzecia... Czy na pewno chcę to robić?.. Czwarta... piąta kreska... i szósta... Tyle chyba wystarczy. Założyłam jakąś bluzę i wyszłam. Do mojego pokoju wparowała mama i powiedziała, że mam się pakować i, że pani Lee wie o tym i posłała specjalnie Leo do sklepu.Szybko się spakowałam. Jeszcze zrobiłam niespodziankę dla Leo i wyszłam...
***Leondre***
Mama wysłała mnie do sklepu. Kiedy wracałem do sklepu zobaczyłem taksówkę. Pod naszym
domem! A więc pewnie mama Cleo pojechała gdzieś, może i Cleo też zabrała. Poszedłem to sprawdzić. U siebie jej nie było... U mnie też... Już miałem wychodzić, ale czekaj, wróć... Zauważyłem na poduszce płatki róż w kształcie serca, misia, który trzymał serduszko z napisem ,,Love" (Kamień z napisem Love xDD - od aut.) oraz... jakiś list...
,,Leondre!
Nie będę owijać w bawełnę... wyjeżdżam... Przepraszam, ale nic więcej ci nie mogę powiedzieć... Ech... Uwierz to dla twojego dobra i mojego dobra... Naszego dobra... Dobra Bars and Melody... Obiecaj mi, że nie będziesz mnie szukać. Obiecaj, że będziesz się uśmiechać, tak jak wtedy, gdy byliśmy razem... Kochaj Charliego, tak jak zawsze... Wtedy gdy ty będziesz szczęśliwy i bezpieczny, ja też będę... Ale kiedy będziesz smutny, to ja też będę płakać... Nie martw się... Kocham cię i zawsze będę... Nie zapomnij o mnie... I nie martw się...
Kocham cię. <3
Cleo xx"
Co??? Ale... Jak? Dlaczego? Nie... to jest żart... To nie możliwe! Ona mnie kochała, wiem to! Co ja zrobiłem? Co ja takiego zrobiłem mojemu życiu? Dlaczego się na mnie uwzięło? Najpierw mnie prześladują... ale potem poznaję przyjaciela... a potem miłość, która... odchodzi... Walnąłem się na łóżko i płakałem... Płakałem gorzkimi łzami... Jak dziecko...Ale to tak bolało...
***Charlie***
Siedziałem u siebie w pokoju i zajmowałem się opierdarlingiem (czyli odpoczywaniem, nic nie robieniem, nudzeniem się - od aut.). Nagle do pokoju wpadła Cleo.
-Hej! - powiedziałem
-Musimy porozmawiać... - powiedziała ze łzami na policzkach
- Ej co się stało?
-Wracam... do Polski, ale...
-Co? Dlaczego?
-Charlie, to naprawdę dla mnie trudne... Ale muszę i zrobię to. I nie mów nic Leo.
- Dlacze...
-Nie mów!
-Dobrze... Będę tęsknić...
-Ja też... Kocham cię Charlie... Zawsze będziesz moim przyjacielem.
Potem się do mnie przytuliła, a ja to odwzajemniłem...
- To pa...
-Pa...
***Miesiąc później***
***Leondre***
Przez ostatni miesiąc byłem odcięty od świata... Nie wychodziłem z domu, z pokoju też nie, nie było mnie na social media... Tylko czasem Charlie do mnie wpadł, albo mama... Nie chciałem jeść... Tylko czasem piłem, aby mieć czym płakać... Nawet mi Nutella nie smakowała (jakim cudem? - od aut.). To naprawdę dziwne... Menager wyzywa mnie, żebym się ogarnął i wziął do roboty. Nagle wszedł Charlie.
- Hej... Leo zrób coś wyglądasz okropnie.
- Jesteś bardzo szczery. Wiesz?
- Wiem. A co tam u ciebie? - spytał, a ja spojrzałem na niego jak na kogoś z innej planety.
- A co kurde może być? Cleo nie odbiera. Na Facebooku jej nie ma i na innych social mediach też. I ty się pytasz co u mnie? To tyle ci powiem że chujowo!-wykrzyczałem mu prosto w twarz i wybiegłem z domu. Pobiegłem nad rzekę...Biegłem przez miasto, a wszyscy na mnie patrzyli i zatykali nosy, no tak, nie myłem się miesiąc. Biegłem tak szybko, że jak ciapa Charlie, kilka razy się wywaliłem. Oczywiście leciałem dalej. Byłem już przy rzece, stałem na moście... Zastanawiałem się czy warto skoczyć...
-Nie! Błagam! Leondre! Błagam nie skacz, Leo!-krzyczał blondyn. Ale już nie odpowiedziałem... Skoczyłem... W ułamku sekundy zobaczyłem przed oczami całe życie, wszystkie momenty. Czułem, że latam...
Dałem jej ciastko z wielkim Love,
bo kamienie są dla ciot!!!
Hejka wszystkim!
NIEDŁUGO WAKACJE!!!
No dobra, następny rozdział będzie jak zobaczę pod tym rozdziałem 5 komentarzy.
Muszę tu coś jeszcze wyjaśnić tak specjalnie dla Werci. Kochana od aut. to skrót od wyrażenia od autorki. To totalnie nie ma związku z autami.
Wielkie pozdrowienia również dla Weri, z którą pisałam ten rozdział (dobra ona go pisała).
To do zobaczenia, siema i cześć.
PS: Mam nadzieję, że nikt nie przeraził się nowym wyglądem bloga:)

