Gdy otworzyłam, zamarłam. Przed sobą zobaczyłam dwóch policjantów.
-Cleo Figas? -zapytał jeden z nich.
-Tak. Nie bardzo wiem o co chodzi?
-Możemy wejść, musimy porozmawiać?
- Jasne.
Zaprowadziłam panów do salonu. Oni zajęli miejsca na kanapie, a ja i Leo na fotelach naprzeciwko.
-Kim jest ten młodzieniec?
-Moim przyjacielem. Chcę by tu został.
-Nie ma problemu. Chodzi o twoją zmarłą siostrę. Przyczyną śmierci nie był wypadek. To było morderstwo.
-Co?
-Z tego co było wiadomo na początku Matilda Figas, zginęła podczas zderzenia czołowego w czasie jazdy z nieznanym kierowcą. Dopiero niedawno według śledztwa, była martwa przed wejściem do tego samochodu.
-W jakim sensie?
-Większość złamań zadał jej pani ojciec. Matilda została pobita, potem miała zostać ukryta w lesie, ale był wypadek.
-Rozumiem.
-Trwają poszukiwania mężczyzny, może coś o tym wiesz?
-Nie, od ponad roku nie utrzymuje z nim kontaktu.
-W takim razie, do widzenia.
Policjanci opuścili nasz dom, a ja poszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Po chwili wszedł Lełoś.
-Wszystko ok?
-Tak. Tylko po prostu muszę się pozbierać.
-Chyba znam najlepszy lek. - powiedział i po chwili leżał na mnie i łaskotał. Śmiałam się, bo mam łaskotki.
-Devries przestań! -biłam go po plecach.
-A jak ja cię uderzyłem to była afera.
-Tyle, że jak ja cię biję, to cię nie boli, a mi krew leciała.
-No tak. Przepraszam.
-Już ci wybaczyłam.
Chłopak leżał nade mną i patrzył się w moje oczy. Zebrał moje włosy za ucho. Serce zaczęło mi bić szybciej, a oddech stał się nierówny. Nasze usta dzieliło już kilka centymetrów.
-Leondre, nie. To dzieje się za szybko! To że ci wybaczyłam nie znaczy, że będziemy się całować.
-Już nigdy?
-Nie wiem. Może kiedyś. Ale nie tak szybko.
-Czyli tak?
-Nie wkurwiaj mnie.
-Słownik ci się skończył?
-Będę wyrażać się jak chcę.
-Nie podobają mi się wulgarne dziewczyny.
-Ale ja może nie chcę się tobie podobać.
-Lesba!
-Pedał!
Chłopak wytknął mi język, więc odpowiedziałam mu moją ulubioną bronią: poduszką. Po chwili już leżał na podłodze. Uciekłam z pokoju. Na korytarzu spotkałam Charliego.
-Charlie ratuj mnie! - wskoczyłam mu na plecy.
-O co chodzi? - zdziwił się, po chwili brunet już biegł w naszą stronę, więc blondyn zaczął uciekać. Piszczałam jak głupia.
***Charlie***
Bawiliśmy się jak dzieci. Byłem już zmęczony, więc Leondre nas doganiał. Potem na nas skoczył i wszyscy wylądowaliśmy na podłodze. Wszyscy się śmialiśmy. No, prawie wszyscy. Dziewczyna płakała.
-Skarbie nic ci nie jest?- zapytałem
-Jestem najgorszą osobą na świecie!
-Co ty mówisz?
-Właśnie się dowiedziałam, że mój ojciec zabił moją siostrę, a ja się bawię i śmieję! -Masz prawo do szczęścia. Nie ważne jak jest źle!
-Nie rozumiesz. Ja nigdy mu tego nie wybacze. -powiedziała, po czym wybiegła na podwórko i usiadła przy basenie. Pobiegłem za nią.
-Zostawcie mnie w spokoju chcę być sama!
Po co drażnić kobietę? Mam tylko nadzieję, że jej przejdzie. Nie miałem nic ciekawego do roboty, więc poszedłem oglądać jakiś film, w którym nie wiedziałem do końca o co kaman. Ale co zrobisz? Nic nie zrobisz!
*21:00*
Cleo cały czas siedziała na dworze. Powinna szykować się do wyjazdu. Jest naprawdę smutna. Ale kurde... na dworze jest zimno. Wiem! Zrobiłem gorące kakao z bitą śmietaną. Zaniosłem je brunetce.
-Masz. Zrobiłem ci kakao.
-Dziękuję.
-Już w porządku?
-Taa. Która godzina?
-Coś około dwudziestej pierwszej.
-Muszę iść się szykować. Kakałko (kakałko czy kakauko, srać to) było nieziemskie. Robiliśmy tam różne pierdoły, a potem pojechaliśmy do Nowego Yorku! Oł jee!
*Nowy York, 20:00*
***Cleo***
Siedzę w hotelu. BaM wracają z koncertu. Nie pojechałam z nimi, because poszłam zwiedzać NYC. Wow, kocham to miasto. Byłam zobaczyć Time Square, Empire State Building, Central Park, Statułę Wolności i oglądałam rzeczy w kilku sklepach, w których sprzedają rzeczy, na które mnie nigdy nie będzie stać.
Zmęczona siedzę w hotelu. Po chwili usłyszałam przekręcanie kluczy i chłopcy weszli do pokoju. Mamy wspólnie pokój, a co? Trzyosobowy!
-Charlie co się z tobą dzieje?!- krzyczał Leo.
-Co się stało? -zapytałam.
-No właśnie nie wiem! Charlie się do mnie nie odzywa.
-Charlie o co chodzi?
-Chcesz wiedzieć o co chodzi?! - powiedział wkurzony Charlie - Chcesz wiedzieć?! - zwrócił się do Leondrego -Dlaczego Bambinos krzyczą na TWÓJ widok, a mnie mają w dupie?! Dlaczego na Meet&Greet wszystkie podchodzą do CIEBIE, przytulają CIEBIE, robią zdjęcia z TOBĄ, proszą CIĘ o podpis, a mnie mają gdzieś?! Dlaczego podczas koncertu, wszystkie krzyczą ,,Kocham Cię Leo!" ?! Dlaczego wybierają między mną a tobą?!
Jedyna zasada- Bars AND Melody, a nie Bars OR Melody!
-Charlie to nie moja wina. - powiedział załamany brunet. Ja też miałam zaszklone oczy.
-Nie to nie twoja wina. Ale skoro ludzie nie chcą Bars and Melody, tylko Leondrego Devriesa, to niech sobie mają Leondrego Devriesa. Słuchaj, to koniec. Odchodzę z zespołu.
Moją natychmiastową reakcją było wyjście z hotelu, iść na miasto i przed siebie. Miałam krótkie spodenki i bluzkę na ramiączkach, bo w południe i w hotelu było gorąco. Ale teraz jest zimno. Cała drżałam. Łzy leciały mi po policzkach. Szłam przed siebie zagubiona we własnych myślach. Kurde, Charlie musiał to znosić okropnie. A Leondre pewno przeżywa odejście Charliego. A już nie wspomnę o Bambinos. Na pewno, wśród tych fałszywych fanek były prawdziwe Bambinos. One się załamią. Szłam tak przed siebie, nie ogarniałam co się wokół mnie dzieje. Zobaczyłam, że zbliżają się do mnie dwa reflektory i w ułamku sekundy ktoś mnie złapał za rękę i pociągnął w bezpieczne miejsce. Zobaczyłam w świetle latarni, że był zielonookim, wysokim, szczupłym blondynem. Miał na sobie dresowe spodnie i bluzę, a na glowie kaptur.
-Dziękuję. - powiedziałam
-Co się stało?
-Nie ważne. Nie powinnam ci się żalić. Nie znamy się.
-Jestem Dallas, ale mów mi Di.
-Cleo.
-No to teraz się znamy. O co chodzi?
-Zgubiłam się...
-A może wiesz gdzie cię zaprowadzić?
Podałam mu adres hotelu. On wiedział gdzie to jest. Podczas drogi miło mi się z nim rozmawiało. Podałam mu jego numer. Nie wzięłam komórki, więc Di miał jutro do mnie zadzwonić. Po około piętnastu minutach byliśmy pod hotelem.
-Nie wiem jak ci się odwdzięczyć.
-Spotkanie jutro?
-Jasne. Przyjdź do mnie tak w okolicach 15. Pokój numer 23.
-Będę. To do jutra.
-Pa.
Udałam się do pokoju. Charlie od razu mnie przytulił.
-Gdzie ty byłaś? Martwiliśmy się. -powiedział. Ja jednak nie odpowiedziałam. Poszłam do łazienki, przebrałam do snu i poszłam spać.
Rano obudził mnie dźwięk telefonu. Nieznany numer. To pewnie Dallas.
-Halo? - powiedział głos
-Di?
-Tak. Dobra masz już mój numer. Zadzwonię, gdy będę na dole. Nie wiem czy mnie wpuszczą tak po prostu, dlatego będziesz musiała powiedzieć, że cię odwiedzam.
-Jasne, nie ma problemu. Pa.
-To do 15.
Rozłączyłam się. Była trzynasta. Chłopcy jeszcze spali. Trochę się ogarnęłam. Wybrałam sobie, że dzisiaj ubiorę się na rockowo. Nie mam wyznaczonego stylu. Po prostu kocham wszystkie. Ubrałam czarne, dziurawe jeansy, czarny t-shirt z jakimś obrazkiem na środku, czarne trampki i czapkę. Rzuciłam się na łóżko. Wzięłam telefon i słuchawki, a następnie włączyłam muzykę tak głośno jak mogę. Nie mam zamiaru być głucha. Kilka piosenek minęło i chłopcy coś tam mówili, ale nie słyszałam. Później każdego odprowadzałam wzrokiem do drzwi łazienki.
***Charlie***
Najpierw idę na próbę, a potem razem z brunetem do Simona, że koniec Bars and Melody. Bambinos na razie o niczym nie wiedzą. I może dobrze. Mimo to trochę szkoda mi z Leo, ale ja po prostu nie potrafiłem dłużej. Cleo też się chyba na mnie obraziła. Tylko zastanawia mnie, gdzie ona wczoraj była.
-Cleo, my wychodzimy! - powiedziałem, ale miała słuchawki w uszach i mnie nie słyszała. Wyrwałem jej jedną słuchawkę.
-Wychodzimy już. - powtórzyłem.
-Charlie nie kończcie tego. Przecież to było wasze marzenie. Tym zespołem pomagacie ludziom. Co wszyscy zrobią bez waszego wsparcia?...
LBA
Pytania i nominacje będą w następnym rozdziale
1. Opisz swoje ulubione wspomnienie z dzieciństwa.
Moim ulubionym wspomnieniem z dzieciństwa było to, jak mój brat wszczepił we mnie zamiłowanie do gier. Jako małe dzieci siedzieliśmy całe godziny przed komputerem grając w gry wieloosobowe lub kiedy oglądałam jak on gra w coś trudniejszego. Do dzisiaj to robimy, a ja uwielbiam pogłębiać wiedzę o różnych grach.
2. Czy lubisz Święta Bożego Narodzenie? Opisz co w nich najbardziej lubisz lub nienawidzisz.
Cały rok czekam na ten jeden wyjątkowy dzień. Najbardziej lubię tą atmosferę, kiedy ubieramy choinkę, cały dzień pachnie jedzeniem, a potem całą rodziną zasiadamy do stołu, rozmawiamy, a potem prezenty, które wszyscy kochają.
Nienawidzę tego że reklamy lecą dwa miesiące przed świętami.
3. Czym się interesujesz? Pomijając pisanie XD
Lubię śpiewać w różnych językach. W ogóle wszystko co jest związane z muzyką. Jestem też początkującą cosplayerką. Ale to takie hobby na dalszym planie.
4. Jakie są Twoje 3 najważniejsze wartości w życiu?
Przyjaźń, rodzina i dążenie do szczęścia
5. Jakie wspomnienie nie zamieniłabyś na żadne inne?
Ojejku nie wiem. Dużo tego. Według mnie wszystkie dobre wspomnienia są cenne i nigdy o nich nie zapomnę.
6. Dostajesz bilet na samolot lecącym w kierunku wybranym przez Ciebie. Gdzie to będzie?
Londyn albo Nowy York.
7. Opisz osobę najważniejszą dla Ciebie.
Nie wiem jak rozumieć to pytanie. Może jak mi napiszesz dokładniej w komentarzu, to chętnie odpowiem.
8. Ile DNI zostało do twoich urodzin?
160 dni.
9. Jakie jest twoje największe marzenie? Czy wierzysz, że się spełni?
Moim największym marzeniem jest zajść dosyć daleko na Fanta Future Young Stars. Mam przede wszystkim wielką nadzieję że się spełni oraz dużo zapału żeby nad tym pracować.
10. Opisz najciekawszy dzień z Twojego życia, będąc już jako nastolatka.
♥
OdpowiedzUsuń