ROZDZIAŁ 4 - WSZYSTKO W KOŃCU SIĘ PSUJE
W pokoju zobaczyłam Leo leżącego głową na łóżku i z nogami na podłodze i Charliego z nogami na łóżku i głową na podłodze. Wszędzie leżały rozwalone poduszki i pierze. Chłopcy byli czerwoni i głośno się śmiali.
- Co robicie? - spytałam.
- A poranna bitwa na poduszki - odpowiedzieli gdy odzyskali oddech. Powoli podeszłam do łóżka, spokojnie chwyciłam poduszkę i rzuciłam się na chłopaków.
- A to za to, że mnie nie zaprosiliście do zabawy!
- Dobra, dobra - powiedział Charlie - wynagrodzę Ci to kanapką z Nutellą.
- Ale użyj swojej Nutelli! - powiedział Leo - Moją się nie podzielę!
- Spoko Leo, wiem jaki jesteś wrażliwy na ten temat.
- Ale o co chodzi? - spytałam, a chłopcy na siebie zerknęli.
- Ani mi się waż! - powiedział Leo
- Oj zaostrzyliście mi apetyt!
- Leo kiedyś chciał zjeść naleśniki z Nutellą. Otwiera szafkę, a tam pusty słoik. Oj żebyś widziała jak się wtedy poryczał!
- Ostrzegałem cię! - krzyknął Leo i rzucił poduszka w blondyna.
-My tu gadu-gadu o Nutelli, a ja głodna stoję. Charlie gdzie ta kanapka?
- Ale, że teraz? - zdziwił się
- No, a kiedy? - odpowiedziałam
- Cleo co byś chciał dzisiaj robić?- spytał brunet
- Macie gdzieś stajnię w pobliżu?
- Tak, ale jeszcze tam nie byliśmy. Możemy iść.
***JAKIŚ CZAS PÓŹNIEJ***
***LEONDRE***
W stajni się dużo działo. Wszędzie konie i kucyki.
- Leo, ja za chwilę przyjdę. - powiedziała Cleo.
- Ok, ale nie każ na siebie długo czekać. - powiedziałem i zobaczyłem, że podchodzi do białego, bardzo pięknego konia. Zaczęła to głaskać i dała mu buziaki. Chciałbym być na jego miejscu, a do tego wyglądała przy tym tak pięknie.
- Halo! Ziemia do Leondrego! - zawołał Charls.
- O co chodzi? - powiedziałem.
- Musisz wybrać konia. Cleo już to zrobiła.
- Cleo chodź! - zawołałem.
***CLEO***
Już od razu wybrałam konia. Jest super uroczy. Razem z chłopakami poszliśmy na zamówiony przez nich wolny wybieg. Jak zaczęłam jeździć to nie mogłam przestać!
- Cleo zobacz! - usłyszałam krzyk Charliego. Wziął rozbieg i przeskoczył płotek. Jednak lądując spadł z konia i się nie ruszał! Zatrzymałam się i szybko do niego pobiegłam. Odwróciłam go w swoją stronę. Miał zamknięte oczy.
- Boże, obudź się!
- Nie jestem ,,Boże" tylko Charlie! - zaczął się śmiać. Walnęłam to pięścią w ramie, ale potem od razu przytuliłam. Podszedł do nas Leo.
- Chłopie żyjesz? - zapytał.
- Tak.
- To dobrze, bo nie chcę cię stracić.
- To co przytulas?
- Tak! - krzyknęłam i wszyscy się przytuliliśmy - Jakie z was pedały - dodałam. Leo mnie podniósł, a Charls to połaskotał i oczywiście upadłam.
- Ała! Moja dupa!
- hahahaha - W tym momencie Charlie mnie pocałował! W usta! Kiedy odsunął się ode mnie zobaczyłam Leo, który uciekał. Pobiegłem za nim, ale nie dogoniłam go. Przez przypadek wpadłam pod samochód. Czułam ogromny ból, a później pamiętam już tylko ciemność. Otworzyłam oczy i zobaczyłam jasność. Poruszyłam się i poczułam masakryczny ból. Widziałam jedynie jakąś postać i znów ciemność.
***LEONDRE***
Nie wierzę! Jak ona mogła mi to zrobić?! Nienawidzę jej! Zniszczyła wszystko! Moja miłość do niej wygasła. Nie, nie, czekaj, wróć i tak ją kocham, nwm nawet dlaczego! To jest najgorsze, zranił mnie, a ja ją kocham. Przecież prawdziwa miłość zawsze zwycięży, ale Charlie, nasza przyjaźń, zespół, ale on nie wiedział, że to w Cleo się zakochałem. Według kodeksu przyjaźni to ona powinna być moja, bo zobaczyłem ją pierwszy.
***CHARLIE***
Strasznie się przestraszyłem gdy Cleo pobiegła. Chyba nie powinienem jej całować. Ale nie będę tu stał jak ostatni idiota. Pobiegłem za nią. Zobaczyłem Leondrego, który jest już daleko i Cleo, która próbuje to dogonić. Nagle przejeżdża samochód, a Cleo ląduje kilka metrów dalej.
***LEONDRE***
Było mi tak strasznie źle! Jak ona... Jak ONI mogli mi to zrobić?! Wycierałem kolejne łzy gdy usłyszałem przeraźliwy krzyk Charliego.
- Cleo! Boże! Nie!
Wystraszyłem się, że mało co nie zszedłem. Odwróciłem się i zacząłem biec w ich stronę. Kurde, czemu biegnę do tych kretynów? Nie wiem, ale po prostu MUSZĘ! Gdy dotarłem zobaczyłem Charliego całego uryczanego. Trzymał na kolanach nieprzytomną Cleo i chyba sprawdzał czy oddycha. Zacząłem płakać trzy razy mocniej. To co zrobiła... Oj bolało... Ale gdy zobaczyłem ją w takim stanie nie chciałem jej stracić.
- I co? - spytałem łamiącym się głosem. Chłopak tylko na mnie spojrzał. Widziałem przerażenie w jego zaszklonych oczach.
- No rób coś! - Krzyknąłem, a sam drżącą ręką wyjąłem telefon, zadzwoniłem po karetkę i do mamy Cleo. Nawet mnie nie obchodziło, że Charls stosował metodę usta-usta. Ona musi przeżyć! Gdy skończyłem rozmawiać usłyszałem Charliego.
- Udało się! - krzyknął. Usiadłem obok dziewczyny. Złapałem ją za rękę. Jak to dobrze znów słyszeć jej oddech.
- Cholera! Gdzie ta karetka! - wkurzyłem się.
- Powinni niedługo być - uspokajał mnie blondyn. - Spokojnie Leo... Ja też się boje, ale gdy zaczniemy panikować to nic nam to nie da. - dodał.
***KILKA MINUT PÓŹNIEJ***
***CHARLIE***
Nigdy wcześniej się tak nie bałem! NIGDY! Karetka przyjechała, a mama Cleo zabrała nas do mojego domu. Sama potem pojechała do szpitala. Usiadłem w salonie na sofie. Leo obok mnie. Siedzieliśmy w ciszy aż nagle brunet zaczął...
- Kurde... Co my narobiliśmy? Kocham.
- Ja też ją kocham - przerwałem mu. Potem dalej siedzieliśmy w ciszy. Zerknąłem na Leo, płakał...
***LEONDRE***
Nie znałem Charliego od tej strony. Boli mnie... BARDZO MNIE BOLI, że się ciągle kłócimy i rywalizujemy. Gdzie się podziało tamto BAM? Przez te nasze kłótnie Cleo teraz walczy o życie... Ale nie... Nie będę patrzył jak ona całuje się z innym. Nie pozwolę na to! Nagle Charlie wstał i poszedł do swojego pokoju. Skorzystałem z tego, że jestem sam i zadzwoniłem po mamę. Po kilku minutach przyjechała, a ja tylko trzasnąłem drzwiami. Moja mama co chwilę na mnie zerkała i zadawała pytania typu ,,Co się stało?". Ja tylko gapiłem się w okno i nic nie mówiłem. W końcu mama stanęła na jakimś poboczu i odwróciłam się do mnie.
- Powiedz co się dzieje?!
- Pamiętasz Cleo?
- Tak... O nią?
- Nie tylko... No wiesz... Zakochałem się w niej ale...
- Ale co?
- Charlie też - w tym momencie wybuchnąłem.
- No ale jesteście jak bracia!
- On nie chce... Ja chyba też...
Nastała cisza... Moja mama odpaliła samochód i znów wjechała na drogę. Spojżałem na nią. Po jej policzkach leciały łzy. Włączyłem radio, aby wsłuchać się w muzykę i zapomieć o świecie. Ale ten mój pech! Co leciało! Oczywiście ,, Hopeful". Nie no super! Włączyłem inny kanał. Akurat leciała piosenka ,,Focus" Ariana Grande. Od razu lepiej. Gdy dotarliśmy na miejsce od razu pobiegłem do mojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i zasnąłem.
***MAMA CLEO***
Gdy dotarłam do szpitala Cleo była już po badaniach, ale nie mogłam jeszcze do niej wejść. Podszedł do mnie lekarz i zaprosił do swojego gabinetu.
- Panie doktorze co z nią teraz będzie?
- Pani córka...
----------------------------
Hejka Księżniczki;*
Dedykuję ten rozdział wszystkim fanom koników.
Piszcie w komach jak się podoba rozdział. Ale najważniejsze
KOMENTARZ=MOTYWACJA
Jutro mam już ferie, więc rozdziały będą dwa razy w tygodniu.
PS: Macie już nowe Bravo z cudownym plakatem BAM? Ja mam.
Super. Ja mam od wczoraj. Najfajniejsze jest to, że też mam ferie. Jak supcio. Kiedy next?
OdpowiedzUsuńPS. Zmieniłam linka do mojego bloga. Łapaj tu
www.hphappyisbam.blogspot.com
Dzięki
UsuńCoś cydnego prawie się popłakałam 😖😖😖
OdpowiedzUsuńTo znaczy że się postaralysmy, bo z Ciebie ciężko wydusić emocje
UsuńPS:już nie żyjesz za tego snapa
Megaa Kiedy next?
OdpowiedzUsuńDzięki ♡ Next dzisiaj lub jutro♡
UsuńI znów powtarza się historia .:)
OdpowiedzUsuńLubię tragedie
UsuńMam :DD MEGA!!! Mam nadzieję, że chłopcy się nie pokłócą i BaM nie rozpadnie. Spełnij moje marzenia xD
OdpowiedzUsuńKiedy next?
W wolnej chwilce zapraszam
http://shiningstarbam.blogspot.com/
Dzięki bardzo
Usuń