środa, 31 sierpnia 2016

Prolog części drugiej:)

***Cleo***

Minął prawie rok od ostatniego spotkania z Bars and Melody. Wiele się od tego czasu zmieniło.
Po pierwsze mam teraz ciemnobrązowe włosy i zdecydowanie urosłam.
Po drugie chłopaki do mnie przyjeżdżają. To dobra wiadomość dla Kasi która od sześciu miesięcy jest w związku na odległość z Charliem.
Po trzecie wraz z Kasią, Leo i Charliem po długiej rozmowie między nami, producentami, rodzicami i menagerami postanowiliśmy ogłosić nasze związki publicznie. Zdecydowana większość bambinos nam gratulowało i życzyło szczęścia jednak może 1/3 była strasznie zła i zazdrosna. Trochę przykro, bo chłopaki stracili trochę fanek, ale wspierały ich tylko prawdziwe bambinos.
Po czwarte mam nowy dom, tuż obok Kasi.
Wraz z mamą i moją przyjaciółką wyjechaliśmy na lotnisko, gdzie miałyśmy czekać na chłopaków. Myślałam, że droga mija wieczność! Cały czas siedziałam cicho a Kasia non stop nawijała. Byłam podekscytowana. Znowu spotkam mojego księcia, tego który już nie raz mnie uratował. Znowu spotkam brata, który nie raz mnie wspierał... Znowu będziemy razem...
Minęło może 10 lat gdy byłyśmy na lotnisku. Teraz kolejne czekanie na samolot. Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo?
-Cleo tu Leo.
-Hej już czekamy!
-Właśnie, jest sprawa...
-Co się stało?
-Mamy opóźnienie, będziemy za jakieś pół godziny.
-Co?!
-Wybacz, bardzo chcę Cię zobaczyć, ale to nie moja wina, że jest jak jest.
-Dobrze, powiem Kasi.
-Charlie już świruje! Non stop gada.
-Wiem co czujesz...
-Dobra, moja komórka jest na wyczerpaniu, a powerbank został w walizce. Muszę kończyć, do zobaczenia.
-Pa!
Wszystko powiedziałam Kasi. Ta uderzyła tylko ręką w czoło i zaczęła się śmiać.
-To sobie poczekamy! -powiedziała.
-Cho coś zjeść.
-Dobry pomysł!
I tak nic nie zjadłyśmy bo my jako kobiety, mimo że było milion miejsc, gdzie można coś zjeść, my i tak nie miałyśmy gdzie zjeść. Przechodząc obok setnej restauracji dostałam sms'a od Leo, że za chwilę lądują. Złapałam Kasię za rękę i szybko pobiegłyśmy na lotnisko. Akurat ludzie wychodzili a ja w tłumie szukałam tej osoby, która była całym moim światem. Nagle coś przykuło mój wzrok i sprawiło, że się uśmiechnęłam...

-------------------------
Hejka naklejka
Tak wiem,
Z dwóch tygodni wyszło tak z 4
Zrozumcie
Dwa tygodnie, z małymi przerwami, bez internetu robią swoje.
Tą część pisze, jak na razie  tylko Werusia, a ja dodaję i piszę notki z pomocą Werki
Wczoraj(?) był podobno dzień blogów.
Zapomniałam co miałam napisać, ale trudno.

1 komentarz:

  1. JEZUS MARIA JAK MNIE TU DAWNO NIE BYŁO!
    Totalnie zapomniałam że miałam czekać bo sporo mnie nie było na blogach.
    Prolog przeecudowny <3
    Czekam na kolejne!
    Karolina

    OdpowiedzUsuń

Liczymy na szczerość