- Pierwsze miejsce zajęła...
W tej chwili Emily zamarła, zbladła, a w jej oczach było widać nienawiść. Szybko zabrałam jej z rąk laptopa. To co zobaczyłam bardzo mnie zdziwiło. Przy pierwszym miejscu było moje imię i nazwisko. Byłam bardzo szczęśliwa, bo robiłam to aby zobaczyć czy się nadaję do kariery wokalnej. Nagle z moich rozmyślań wyrwał mnie głos wściekłej Emily.
- Jak mogłaś mi to zrobić ty żmijo?! Nawet ich nie znasz, to było moje marzenie, a ty suko jebana wszystko zepsułaś!
- Myślałam że jesteś moja przyjaciółka, ale ty myślisz tylko o sobie!
Potem wyprosiła mnie z domu i powiedziała, żebym się jej więcej nie pokazywała na oczy. Jej zachowanie mnie zasmuciło, ale ciągle jarałam się wygraną. Poszłam do domu i zadzwoniłam do organizatora konkursu. Musieliśmy omówić szczegóły spotkania.
- Będę czekać na Ciebie i Twojego opiekuna na lotnisku w Warszawie.
- Dobrze. O której godzinie mam tam być?
- O 13 jest lot do Wali, więc bądź o 12.
- Ok. Do widzenia.
- Do zobaczenia jutro.
Rozłączyłam się i naszykowałam walizkę. Nagle usłyszałam otwierające się drzwi. Była to moja mama, która właśnie wróciła z pracy.
- Mamo! Mamo! Mamo! Mamo! Mamo! Nie uwierzysz co się stało! - powiedziałam na jednym wdechu.
- Co się stało? Coś z Tilly?
- Nie! To jest najlepsza rzecz jaka nas spotkała! Jedziemy do WALII!!!
- A co z Tilly?
- Załatwiłam jej wakacje u babci.
- Ok.
Przytuliłam mamę. Widziałam, że ona też się ucieszyła. Szybko pobiegłam do mojego pokoju i spakowałam się do wylotu. Nie zajęło mi to dużo czasu, bo mam niewiele ubrań.
***NASTĘPNY DZIEŃ***
Wstałam wcześnie rano była godziną 5:40. Nigdy tak wcześnie się nie obudzilam. Nie chciało mi się już spać, więc chwyciłam kanapkę z Nutellą z wczorajszej kolacji. Uwielbiam Nutellę, 50% mnie to ona. Wybrałam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i się ubrałam.
Zeszłam na dół z walizką. Czekała już tam mama z Tilly, którą musimy odwieźć do babci.
Jechało się strasznie długo, a ja jeszcze siedziałam po stronie gdzie raziło słońce. To moje pechowe szczęście. Przyjechałyśmy na miejsce. Spotkałam się z organizatorem.
- Dzień Dobry - powiedziałam do pana.
- Dzień Dobry - odpowiedział mi - Jak się jechało? - dodał
- Bardzo dobrze, ale słońce mnie raziło - powiedziałam.
- Ale mam nadzieję, że podróż Ci się spodoba- stwierdził i poszedł do mojej mamy. Bardzo się cieszę, że jadę. nie mogę się doczekać. Tylko mam jeden MALUTKI problem. BOJE! SIĘ! LATAĆ! SAMOLOTEM!!! Wreszcie wsiedliśmy do samolotu. Zajęłam miejsce, NIESTETY usiadłam przy oknie. Gdy zobaczyłam widok za nim szybko je zasłoniłam. Myślałam, że się tam porzygam. Zamknęłam oczy i zasnęłam. Nagle usłyszałam głos mamy.
- Wstawaj jesteśmy na miejscu! - krzyknęła mi do ucha.
- Już wstaję, nie krzycz - odpowiedziałam zaspana.Wygramoliłam się z samolotu. Na lotnisku było dużo ludzi. Mama zamówiła taxi. Czekaliśmy na nią pięć minut. Wsiedliśmy do pojazdu i ruszyliśmy pod hotel. Budynek był bardzo elegancki, tak jak pokoje. Po drodze widziałam skatepark. Postanowiłam, że sobie tam pojeżdżę.
- Mamo ja idę do skateparku. - powiedziałam
- Dobrze - wyszłam z hotelu i ruszyłam w stronę skateparku. Szłam i zastanawiałam się, co teraz robi moja kochana Matilda. Nawet nie zauważyłam, że już doszłam. Postawiłam deskę i zaczęłam jeździć. Było mało ludzi. Jeździłam, aż zrobiło się późno. Jechałam tak i nagle w coś wjechałam, ale to nie było coś, tylko ktoś. Prawie się wywaliłam, ale ten ,,ktoś" mnie złapał, a ja krzyknęłam.
- No weź mnie puść debilu!
- Tylko się tak nie podniecaj - odpowiedział spokojnie, a ja byłam taka wkurzona jak nigdy.
- Ja się nie podniecam - powiedziałam jak trochę ochłonęłam
- Na pewno?
- Tak, a teraz muszę już iść. Pa - powiedziałam i pojechałam dalej. Tylko usłyszałam od niego pa. Szerze, był całkiem słodki.
***Leondre***
- Pa - powiedziałem, a ona była już daleko. Gdy szedłem do domu cały czas o niej myślałem, ale była trochę niemiła. Ciekawe, czy tu mieszka. Kurde, jaki ja jestem głupi. Nawet nie spytałem się, jak ma na imię. Muszę ją jeszcze zobaczyć. Muszę!
***Cleo***
Boże, jaki on był słodki, ale muszę zapomnieć, bo go już nie zobaczę. Dobra Cleo ogarnij się. Weszłam do swojego hotelowego pokoju. Walnęłam się na łóżko. Poleżałam sobie pięć minut. wybrałam piżamę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i ubrałam się.
Nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałam o tym chłopaku. Wreszcie zasnęłam, ale z trudem. Oczywiście z mojego snu wyrwała mnie mama.
- Wstawaj, musisz się naszykować. - oznajmiła mi mama.
- Jeszcze minutkę. - poprosiłam
- O nie! Masz 2 godziny do wyjścia!
- Co?! Dopiero teraz mi to mówisz! - krzyknęłam trochę wkurzona.
- Przepraszam, ale już się szykuj.
- Dobrze - powiedziałam, a mama zniknęła za drzwiami. Poszłam do walizki, wyjęłam ciuchy i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i ubrałam się.
Włożyłam do mojej torebki telefon, portfel i małą kosmetyczkę. Wyszłam z pokoju, a na korytarzu czekał organizator z moją mamą.
- Dzień Dobry - powiedziałam.
- Dzień Dobry - odpowiedział i wyszliśmy na zewnątrz. Czekaliśmy na samochód, który ma nas zabrać do jakiegoś studia. Czekaliśmy trochę długo i organizator się już denerwował. Wreszcie samochód przyjechał. Wsiedliśmy i ruszyliśmy. Gdy podjechaliśmy pod studio zauważyłam tego chłopaka. Wyszłam z pojazdu, a on do mnie podszedł i przytulił. Wydało mi się to trochę dziwne.
- Hej - powiedział - wczoraj zapomniałem się przedstawić. Leondre - dodał
- Hej. Ja jestem Cleo - uśmiechnęłam się i weszliśmy do środka.
***Leondre***
Gdy weszliśmy podszedł do nas menadżer. Coś tam mówił, ale za bardzo go nie słuchałem. Cały czas myślałem o Cleo. Ona jest taka piękna i ma takie piękne, błyszczące, jak gwiazdy oczy. Gdy jestem przy niej czuję się jak... jak... jak ptak. Postanowiłem napisać do niej list.
Dla Cleo
Gdy jestem przy tobie czuje się jak w niebie, jak bym umiał latać. Gdy Cię ujrzałem pierwszy raz się zakochałem. Teraz wiem, że już nie muszę szukać tej jedynej, bo ją znalazłem. Cleo twoje imię kojarzy mi się z najpiękniejszą dziewczyną, obok której chciałbym się budzić codziennie. Czy to tylko przelotne zauroczenie, czy prawdziwa miłość? Oto jest pytanie.
Leo xx
Skończyłem pisać i wyszedłem z ukrycia. Widziałem jak dziewczyna rozmawia z kimś przez telefon, który wyglądał na bardzo stary. Jej torebka leżała na kanapie. Podszedłem do niej, włożyłem list i odszedłem.
***Cleo***
Rozmawiałam z Emily. Była bardzo wkurzona i zła, że to ja wygrałam, a nie ona. Skończyłam z nią rozmawiać. Wzięłam torbę i włożyłam do niej telefon. Zauważyłam w niej jakąś kartkę. To był list od Leo. Nie wierzę, że taki słodki i sławny chłopak się we mnie zakochał. Gdy podniosłam wzrok znad kartki zauważyłam przystojnego blondyna. Boszeee jaki on słodki. Kurde, ale Leo. Nie no masakra. Zakochałam sie w dwóch. O nie on do mnie idzie.
- Hej jestem Charlie, a ty? - spytał
- Hej, ja jestem Cleo.
- Miło mi cię poznać.
- Mi również.
- Dobra muszę iść.
- Ok, to pa - w tej chwili zapisał mi na ręce cyfry. Pewnie jego numer. OMG! OMG! OMG! Życie jest piękne, ale stawia trudne wybory. Którego mam wybrać? Oby dwaj wydają się mili. Z którym mam się tylko przyjaźnić, a z którym chodzić? A może Charlie ma dziewczynę i tylko lubi poznawać ludzi? A może się we mnie zakochali? Aaa!!! Czemu życie mi to robi?
***Charlie***
Wychodziłem z toalety, gdy zobaczyłem piękną dziewczynę. Podszedłem do niej i rozmawialiśmy chwilę. Sprawia wrażenie miłej. Co ja gadam? Czy ja się właśnie zakochałem? Nie no nie wierzę. Lenehan ogarnij się, przecież już jej więcej nie zobaczysz. Więc OGARNIJ SIĘ IDIOTO. Teraz muszę iść na próbę, więc muszę przestać o niej myśleć. Wszedłem do pomieszczenia. Leo wydawał się trochę zamyślony. Postanowiłem to zmienić.
- Bu!
***Leondre***
- Bu! - podskoczyłem ze strachu. Oczywiście ten kretyn musiał mnie wyrwać z myśli, jak Cleo zareagowała na list.
- Idioto! - krzyknąłem, a Charls się zaśmiał.
- Nie ja mam na imię Charlie.
- Ludzie.
- Ludzie - Charls zaczął mnie przedrzeźniać.
- Boże, czy ty to widzisz?
- Nie - powiedział. W tej chwili dobiegł koniec czasu wolnego i musieliśmy wrócić na próbę.
***Cleo***
Nudzi mi się. Postanowiłam, że porozglądam się tu. Dotarłam do wielkiej sali. Pewnie do sali tanecznej. Było w niej radio, które włączyłam, zaczęłam tańczyć i śpiewać. Czułam się jakbym latała. Jakbym nie miała żadnych ograniczeń. Nawet nie zauważyłam Charlsa i Leo, a gdy skończyłam usłyszałam brawa. Odwróciłam się i ich zobaczyłam. Zarumieniłam się.
- Pięknie tańczysz... - Leo nawet nie mógł dokończyć, bo Charls mu przerwał.
- I śpiewasz - Leo trochę się zdenerwował, bo spojrzał na blondyna jakby chciał go zabić. Nie no oni nie mogą być przy mnie oby dwaj, bo za słodko mi. Tak mi słodko jakbym zjadła cały słoik Nutelki.
- Może pójdziemy na zakupy? - spytał Leo. Zdziwiło mnie to. Chłopaki na zakupy? Śmieszne.
- Serio? Chcecie?
- Tak - odpowiedział mi Charls.
- No, ale wiecie wszyscy chłopcy nie lubią zakupów.
- Ale my nie jesteśmy jak wszyscy - powiedział Leo
- No właśnie - potwierdził Charls
- No to idziemy! - krzyknęłam i poszliśmy do centrum handlowego ,,Shopaholic". Fajna nazwa jak na galerię. Pochodziliśmy po sklepach. Leo kupił mi śliczne perfumy.
Od Charliego też coś dostałam. Piękną sukienkę.
Jeszcze trochę pochodziliśmy i wróciliśmy. Leo już poszedł, a Charlie mnie odprowadził.
- Cleo, a może byś chciała...
*Shopaholic - Zakupoholiczka
Łączymy się w bólu, bo w niedzielę pierwsza rocznica złamania kciuka Charlsa :( Ta nasza kochana ciapa♡♡♡ Wiem, że rozdział trochę bardzo słodki, ale mi się podoba. Pamiętajcie
KOMENTARZ = MOTYWACJA
Mogę wystąpić w twoim blogu? Kiedy next?
OdpowiedzUsuńZapraszam też do mnie..
kochamciemypolishqueenblog.blogspot.com
Pojawisz się trochę później, a twój blog jest zarąbisty <3
UsuńOo Dzięki ♥ Twój też jest super! I cieszę się, że będę na tym blogu.. ♥♥
UsuńSuper
OdpowiedzUsuńCzekam na next <3
Będzie niebawem <3
UsuńPolskie Bambinos łaczmy się i wspierajmy Charliego.
OdpowiedzUsuńRozdział mega❤❤❤
Dziękuję <3
UsuńZajebiste
OdpowiedzUsuńDziękuje<3<3
UsuńZajebiste
OdpowiedzUsuń